Widzisz wiadomości znalezione dla zapytania: Polski Dom pielgrzyma-rzym
Wiadomość
  Rzym - dom pielgrzyma
W centrum Rzymu nie jest z tym łatwo, natomiast polski dom pielgrzyma znajduje
się dość daleko od centrum na Via Cassia. Zajrzyj na forum Włochy - ostatnio
ktoś dokładnie opisywał dojazd z Fiumicino i wszystkie aktualne namiary
(szczególnie telefony).

Gość portalu: Ania napisał(a):

> interesuje mnie tani nocleg w Rzymie, wiem, że można przenocować w domach
> pielgrzyma - czy możecie podać jakieć namiary - im bliżej centrum tym
> oczywiście lepiej - serdeczne dzięki
 
  O mozliwosci znalezienia noclegu
O mozliwosci znalezienia noclegu
Slyszalem, ze mozna jeszcze znalezc nocleg na peryferiach Rzymu (w kierunku na
Viterbo). Przy ul. Via Casia 1200 znajduje sie Dom Polskiego Pielgrzyma, a pod
nr 1176 szkola z internatem prowadzona przez zakonnice, ktora przyjmuje
polskie grupy. Mozna tam bez problemu dojechac miejskim autobusem.
  Kiedy do Watykanu
wiem tyle, że te audiencje są w środy. Ale kiedy koniec sezonu urlopowego, nie
mam pojęcie.
Polecam miejsce na nocleg - Dom Pielgrzyma w Rzymie, a właściwie na
peryferiach, dojazd kolejką ze stacji San Pietro do La Giustiniana. Dom
prowadzą polskie zakonnice i na pewno mają też świeże informacje.
  Rzym w Boze Cialo
Przyjechalam pare lat temu do Rzymu wlasnie w Boze Cialo i bylam zaskoczona
tym, ze sie tam swietuje dopiero w nastepujaca po tym swiecie niedziele. Ale
poniewaz mieszkalismy w polskim Domu Pielgrzyma, to dowiedzielismy sie od
Siostrzyczek, ze jednak w czwartek odbywa sie msza na Lateranie i to mielismy
szczescie, bo byla celebrowana przez Ojca Swietgo. Bylo to przepiekne, tlumy
byly takie, ze msza odbywala sie na zbudowabym podium przed kosciolem.
 
  JAk jest z miejsami na kampingach.
w ostatnią niedzielę wróciłem z włoch. nocowałem w rzymie na campingu "seven
hills" - www.sevenhills.it/ od 02 do 06 czerwca. jakieś 20 minut na
piechotę od polskiego domu pielgrzyma. za rozstawienie namiotu + samochód + 4
osoby płaciliśmy 43 EUR/dobę. za bungalova trzeba było zapłacić 85 EUR. camping
ok. basen w cenie 2.50 EUR/dzień. do stacji metra w La giustiniana co pół
godziny odjeżdża bus za 1,5 EUR w obie strony. nie rezerwowałem miejsc na
początku czerwca nie było problemu, chociaż na kempingu było zajęto około 60-
70% miejsc.
  Wrocilam z Rzymu nocleg w Domu pielgrzyma
maja czy mogłabyś przesłac mi na maila jakiś namiar na Dom Pielgrzyma. Chcę ze
znajomymi wybrac się tam na dwa dni w styczniu więc chyba trzeba wceśniej
zarezerwować miejsce. Chcemy albo podjechac do Rzymu a z Rzymu odlecieć do
Polski.

Pozdrawiam i dzięki.

Marcin.
  Wrocilam z Rzymu nocleg w Domu pielgrzyma
Tydzień temu wróciłam z Rzymu. Nocowałyśmy w Domu Polskim na Via Cassia - to
nie jest Dom Pielgrzyma! Dom Pielgrzyma o ile dobrze się orientuję jest gdzieś
k/Placu Navona, nie ma tam zbyt dużo miejsc, nocleg kosztuje ponad 20 euro, a
dyrektorem jest o. Hejmo.
W Domu Polskim nocleg kosztuje 15 euro w pokoju bez łazienki, dyrektorem jest
ks.Niepsuj, położony na dalekim przedmieściu w dzielnicy Giustiniana [jeszcze
do niedawna była to odrębna miejscowość]i posiada ponad 100 miejsc noclegowych.
Chętnie udzielę informacji-proszę pytać. Byłyśmy tam tydzień - 5 osób, dwie
leciały z Warszawy, pozostałe trzy z Krakowa - Sky Europe
Jo.
  Jak z Ciampino do Domu Pielgrzyma na via V.Monti ?
Jak z Ciampino do Domu Pielgrzyma na via V.Monti ?
Witam,
proszę napiszcie jak najlepiej dojechać z lotniska Ciampino do Domu Polskiego
Pielgrzyma w Rzymie na via Vincenzo Monti 1. Będę na Ciampino ok.21.10
Może ktoś był w tym Domu i mógłby opisać swoje wrażenia z pobytu.
Z góry dziękuję za pomoc
  namiar na dom pielgrzyma polskiego w rzymie??
namiar na dom pielgrzyma polskiego w rzymie??
hej czy ktos wie jaki jest i czy wogole jest adres www Domu Pielgrzyma
Polskiego w Rzymie?? i jakie sa tam stawki za noclegi indywidualnych osób??
P.S. szybko potrzebuje tanich noclegow- max 20 euro w polowie lutego!! może
ktoś mi pomoże??
  Prosze o pomoc
Mieszkam w Rzymie i wiem, ze sa biura nawet polskie, ktore zajmuja sie takimi
uslugami. Odradzam zamawianie w biurze w Polsce bo nikt na odleglosc nie
dopilnuje drobiazgow , zreszta w takim przypadku biuro z Polski zleci
zorganizowanie wszystkiego wloskiemu kontrahentowi, a Ciebie bedzie to drozej
kosztowac.Czy masz e-mail w gazecie na ktory moge podac info?

W sumie nic niewykonalnego, wiem ze polskie pary przyjezdzaja aby wziasc slub
koscielny albo w Kosciele Sw. Anny w Watykanie albo w Kosciele Polskim
S.Stanislao(Amerykanie na przyklad lubia sluby w Toskani albo na romantycznym
Wybrzezu Amalfitanskim, sa nawet agencje, ktore specjalizuja sie wylacznie w
organizowaniu dla cudzoziemcow slubow w Italii)

Nocleg w centrum bedzie ciebie sporo kosztowac bo wrzesien i pazdziernik to
szczyt sezonu w Rzymie, moze warto pomyslec o zakwaterowaniu rodziny w jednym z
licznych domow pielgrzyma.
  to jdene z nich był agentem SB- TW "delegat":
Ze strony Watykanu byli:
"Na lotnisku w Rzymie lądujemy kilka minut po godzinie 11. Na płycie lotniska
czekają na nas sekretarze generalni trzech central związkowych CGIL – Luciano
Lama, CISL – Pierre Carniti, UIL – Giorgio Benvenuto oraz wysłannik Ojca
Świętego abp Coppa. W saloniku na lotnisku krótka rozmowa z naszymi
gospodarzami, podczas której omówiono szczegóły pierwszego dnia wizyty.
Następnie autokarem jedziemy do naszego pierwszego miejsca zamieszkania – Domu
Pielgrzyma Polskiego im. Jana Pawła II. W drodze towarzyszą nam przedstawiciele
Ojca Świętego bp. Szczepan Wesoły, ks. Xawery Sokołowski, Kazimierz Przydatek,
którzy do końca pobytu byli naszymi opiekunami i przewodnikami po Rzymie.
W Domu Pielgrzyma Polskiego przyjmują nas jego gospodarze - siostry i księża
Sercanie; powitanie było bardzo serdeczne".
Z relacji opublikowanej w BIPS.
  minął miesiąc, no i świat się nie zawalił !
minął miesiąc, no i świat się nie zawalił !
czereśniactwo przestało w Rzymie machać polskimi flagami, bo Watykan
szćzęsliwy, że pozbył się polactwa. Dziwisz, taki zasłużony a jakoś Ratzinger
go nie zauważył. Pewnie będzie kierował domem pielgrzyma w Rzymie po
odwołaniu Hejmo. Czasem BB /Benedykt Bawarski/ wspomina swego poprzednika,
ale tylko z grzeczności, polskie media twierdzą uparcie, że ze wszystkim
wzoruje się na swoim poprzedniku. Tam już nikt nie wspomina o JP II.
Polacy po śmierci papieża,zaczeli rozlicząc ze swojej działalności kler.
Pierwszy wychylił sie IPN, następnie chyba zabiorą się za TYCH co wyłudzali
nienależne im dobra od Skarbu Państwa III RP.
  Przewodnik po Rzymie - który polecacie?
Witam Was serdecznie,wprawdzie juz nie pracuje jako pilot,ale pracowalam przez
7 lat,w tym takze na terenie Wloch-pomijam juz fakt,ze jestem historykiem
sztuki z wyksztalcenia,ale ja osobiscie pracujac jako pilot mialam taki
nawyk,ze odwiedzajac rozne miejsca-poprostu kolekcjonowalam przewodniki,ktore
sa tam na miejscu wydawane,czesto sa zreszta pisane przez historykow sztuki lub
archeologow-nawet jesli nie bylo wydawnictwa w jezyku polskim,wybieralam w
jezyku obcym,ktory znam najlepiej tj angielskim-zwykle okazywaly sie bardzo
przydatne.Pomijalam te,w ktorych roilo sie od zdjec,wolalam te,ktore oferuja
duzo informacji,plany miejsc dla orientacji,a sa rowniez takie,w ktorych
znajduja sie rekonstrukcje komputerowe odwiedzanych miejsc-o tym tez warto
opowiadac turystom.Pascal-dla mnie byl zrodlem ciekawostek,bardziej niz samej
wiedzy o miejscach,o ktorych przyszlo mi opowiadac,Wiedzy i Zycie nie lubilam-
chyba nie moj styl.A propos Rzymu-niedaleko od Pl Sw Piotra znajdowalo sie
schronisko-Dom Pielgrzyma,zarzadzane przez polskie siostry zakonne,mialam
przyjemnosc miec taka siostre za przewodnika-doskonala kopalnia wiedzy-moze
warto sie z nimi skontaktowac,sa niesamowite-podobno zmienil sie adres(moze
ktos kto obecnie pracuje w zawodzie moglby ci pomoc ustalic czy sa nadal w tym
samym miejscu,lub podac nowy adres).Napewno pomoga,a moze posluza ci za
przewodnika(tak jak bylo w moim przypadku)-dla mnie rewelacja.
Pozdrawiam!
  Via Hejmo...
KRÓTKO
Prowincjał rozmawiał z Hejmą

Ojciec Maciej Zięba, prowincjał zakonu dominikanów, spotkał się wczoraj z ojcem
Konradem Hejmą. Rozmawiali we Włoszech, ale poza Rzymem. Tematem rozmowy była
prawdopodobnie sytuacja Hejmy w zakonie, ponieważ o jego pozostaniu na
stanowisku szefa domu pielgrzyma zdecyduje episkopat Polski. W zeszły czwartek
oskarżony dominikanin przyznał, że przełożony nie przywiezie mu kopii 700 stron
dokumentów na jego temat, zgromadzonych w Instytucie Pamięci Narodowej.
  Opluli Kieresa, Hejnala uniewinnili
Opluli Kieresa, Hejnala uniewinnili

Oskarżany o współpracę z SB o. Konrad Hejmo znów opiekuje się polskimi
pielgrzymami w Rzymie. W niedzielę zaprowadził kilkudziesięcioosobową grupę
Polaków na plac Świętego Piotra. Wraz z wiernymi uczestniczył w południowej
modlitwie Anioł Pański.Dominikanin był dyrektorem Domu Pielgrzyma Polskiego w
Rzymie. Mimo że został zawieszony w funkcji przez o. Macieja Ziębę,
prowincjała zakonu, wciąż pełni niektóre obowiązki. Przełożeni Hejmo doszli
do wniosku, że nie można zostawić pielgrzymów samym sobie i dlatego zakonnik
czuwa nad gośćmi z Polski.Sam Hejmo ma wciąż zakaz kontaktów z prasą. Jak
twierdzą ludzie z jego otoczenia, jest bardzo rozgoryczony brakiem informacji
w swojej sprawie. Przed kilkoma tygodniami, Leon Kieres, prezes Instytutu
Pamięci Narodowej, ujawnił, że dominikanin współpracował z SB. Ustaliliśmy,
że pierwsze informacje od Hejmo peerelowskie służby zaczęły dostawać jeszcze
w latach 70. Po wyjeździe zakonnika do Rzymu został on podstępnie zwerbowany
przez wywiad. Sprawę bada komisja dominikanów i historyków. W ciągu kilku dni
ma się ukazać specjalna publikacja IPN ujawniająca szczegóły współpracy Hejmo
z SB.

www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_ListNews1&news_cat_id=9&news_id=63516

Piusa XII nasz rodak chcial kanonizowac. Czy reakcja KK na Hejnala moze wiec
kogokolwiek dziwic ?
  Hejnal zniknal !! Poszedl gdzies trabic ?
Hejnal zniknal !! Poszedl gdzies trabic ?
Zniknięcie z Rzymu ojca Konrada Hejmy uniemożliwia podjęcie pracy jego
następcy na stanowisku opiekuna polskich pielgrzymów, ojcu Stanisławowi
TasiemskiemuPoważne dowody współpracy o. Hejmy z PRL-owskim wywiadem skłoniły
episkopat Polski do zmiany na tym stanowisku. Jednak nie wzięto pod uwagę
faktu, że dom pielgrzyma jest jego własnościąJuż wcześniej ojciec Konrad
Hejmo lekceważył sobie pomysł zawieszenia go w czynnościach dyrektora domu
pielgrzyma. Mówił, że biskupi mogą mu odebrać pielgrzymów, natomiast dom nie
ma nic wspólnego z polskim Kościołem. Kilkupiętrowa duża kamienica w willowej
dzielnicy Monteverde została przez dominikanina wynajęta w 2001 roku na sześć
lat i tylko on odpowiada za nią przed włoskimi władzami.Nie ma do niej
dostępu ojciec Stanisław Tasiemski, który miał zastąpić ojca Hejmo.
Bezskutecznie szuka on swego współbrata i już zapowiedział, że jeśli w
najbliższych dniach to mu się nie uda, zrezygnuje z pełnienia tej funkcji.

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2748341.html
  Niech media przestana szerzyc glupie pomysly!
Ja uważam, że powinien być w Rzymie w całości. Ktoś niedawno powiedział, że
rozdzielanie serca od ciała nie jest w polskiej tradycji. W końcu papieżem był
wszystkich narodów, wszystkich chrześcijan i jego grób pielgrzymi będą
odwiedzać przy okazji, gdy przyjdą już na audiencję do nowego papieża. Lub
odwrotnie. Poza tym będzie wtedy razem z wszystkimi poprzednikami na Stolicy
Piotrowej.

W moim domu jednak twierdzą inaczej. Swoje dla świata zrobił i powinien wrócić
do Polski. :/
  Papieska rodzina opuszcza apartament Papieża
Trzeba to nazwa po imieniu: BEZCZELNY AFRONT!
konstytucja apostolska nie precyzuje tego, kiedy otoczenie papieza powinno
opuscic jego apartament. zdaje sie, ze komus zalezalo na odegraniu sie na bp
dziwiszu, bo podobno narazil sie on kilku kardynalom trzymajacym wladze, min.
temu faryzeuszowi sodano.

przyklad w tak hierarchicznie podporzadkowanej instytucji jaka jest kosciol
plynie z gory i jest to jak najgorsze swiadectwo malosci ludzi na kluczowych
stanowiskach w kosciele katolickim.
eksmisja, bo trzeba okreslic dokonana zostal, o zgrozo, na bruk. kompletny brak
wyczucia, zwykle chamstwo i brak poszanowania godnosci ludzkiej. bd dziwisz,
ktory jest przykladem cnot chrzescijanskich (daj nam boze wiecej takich ksiezy)
zostal potraktowany bez nalezytego szacunku. minimum przyzwoitosci wymagalo, by
on, jak i otoczenie papieza do czasu decyzji nowego buskupa Rzymu pozostalo na
watykanie do dyspozycji przyszlego papieza. a tu co?
biskup musial znalesc sobie miejsce w polski domu pielgrzyma (a zapytajmy dalej-
a jakby nie bylo takiego domu, to co? gdzie mialby sie udac?)
a siostry zostaly przygarniete (sic!) przez kadynala deskura.
ks. mokrzycki poszedl do kosciola polskiego. (a gdzie biedak mial sie podziac?)

jest to po prostu skandal i swiadczy o tym, iz nowa ekipa wprowadzajac swoje
porzadki wyrzuca ludzi na bruk niczym nie potrzebne przedmioty.

wstyd mi, ze dzieje sie tak w moim kosciele.
  Papieska rodzina opuszcza apartament Papieża
Najbliżsi polscy współpracownicy Jana Pawła II, czyli tak zwana papieska
rodzina, opuszczają teren apartamentu w Pałacu Apostolskim,
ale .........pozostaną oni na razie w Watykanie.
Osobisty sekretarz Jana Pawła II, arcybiskup Stanisław
Dziwisz, ......pozostanie na razie na terenie Watykanu jako wykonawca woli
Zmarłego. (...) nie wyklucza się, że najbliższe dni spędzi w jednym z polskich
domów w Rzymie. Na razie abp Dziwisz ......przeniósł się do domu polskiego
pielgrzyma przy Via Cassia na przedmieściach Rzymu. Dom należy do Fundacji Jana
Pawła II, w której władzach jest osobisty sekretarz Ojca Świętgo."

No to jak to w koncu jest? Pozostanie na terenie Watykanu, czy nie? Piszą, że
pozostanie, jako wykonawca woli Papieża. To po co się wyprowadza?
  O. Konrad Hejmo: byłem graczem, nie agentem
A może by tak wyjaśnić sprawy własnościowe...
...związane z domem polskich pielgrzymów w Rzymie ? Kiedy "wybuchła" sprawa o.
Hejmo, okazało się, że wspomniany dom jest OSOBISTĄ WŁASNOŚCIĄ o. Hejmo. Sęk w
tym, że o. Hejmo jest zakonnikiem i jako taki składał śluby ubóstwa. Jak więc
doszło do tego, że stał się właścicielem domu w Rzymie i że władze zakonne to
tolerowały ?
  Wróciłam z Rzymu, jeśli potrzebujecie...
Witam ponownie!

Co do noclegu to spaliśmy u Sióstr w Domu Polskim Jana Pawła II via Cassia 1200, w Giustinianie, zaraz za granicą Rzymu, do centrum można było dojeżdzać koleją do stacji San Pietro ok 30 minut jazdy, 200m od domu, lub autobusem lini 021 /201do Piazza Mancini dalej tramwajem nr 2 do Flaminio i na metro./ten wariant jest ryzykowany korki/Warunki u Sióstr skromne, łazienki na korytarzu, jeśli ktoś ma wymagania nie polecam, brama zamykana o 23, później nie można wejśc, rano można wyjść przed mszą która rozpoczyna się o 7:30, śniadanie od 8.
Jest tez drugi dom pielgrzyma bliżej centrum, ceny podobne więc może warto spróbować, w tej chwili nie pamiętam adresu ale dołącze/muszę zaraz zejśc z kompa. jutro znowu wyjazd, ale piszcie,jesli coś potrzebujecie pomogę z chęcia/

Na Flaminio pizzeria napolitana klimat wewnątrz może średni ale pizza 6.75 i 3 euro piwo to super połącznei;) uwaga praktycznie wszędzie za podanie do stolika +15%.

Jeśli jedziecie z grupą, warto o ile wyjazd ma aspekt pielgrzymkowy, zgłosić się u Sióstr po zaproszenia na środową audiencję generalną.

Pozdrawiam,
  Rzym-proszę o garść praktycznych informacji
hej Lenka, nie wiem czy dobrze pamietam ale dom pielgrzyma polskiego
jest dosc daleko od centrum, sama wielokrotnie nocowalam w
hostelu "Sunshine" w poblizu dworca Termini. Ostatnio rezerwowalam
tam 5 miejsc mojej kolezance, za dwojke zaplaca w listopadzie 45
euro/doba
a za trojke 54 euro. Bywalam tez sama w Rzymie, spalam w hostelu o
tej samej nazwie ale w innym juz troche mniej dogodnym miejscu. I
tak wydaje mi sie ze to blizej niz dom pielgrzyma. Z obsluga mozna
porozumiec sie po angielsku no i wazna dla mnie byla swoboda godzin
powrotu.
  trudne pytania:)
trudne pytania:)
Witam Forumowiczów:)
Wpadliśmy z mężem na geniealny pomysł ,żeby pojechać do Rzymu.Mamy zamówione
noclegi (na szczęscie w Domu Pielgrzyma JP II),bilety lotnicze itd,ale im
bliżej tym większe zastanowienie.Podpowiedźcie proszę,jak uważacie,czy nie
znając żadnego języka poza j.polskim damy sobie radę na lotnisku,czy też
stając w obliczu komunikacji miejskiej?Wiem,dziwne może,a może
niecodzienne,że o to pytam,ale liczę na Wasze opinie i doświadczenia.Będę
wdzięczna za kazdą opinię i tym bardziej za każdą cenną radę.Pozdrawiam:)
  Dom Pielgrzyma Polskiego
Dom Pielgrzyma Polskiego
Czy ktoś wie coś o tym domu np nocował tam , słyszałam że jest to bliżej
centrum niż Dom Polski , a na tym by mi bardzo zależało bo jadę do Rzymu z
małym dzieckiem i wolałabym mieszkać gdzieś bliżej ale też ważne jest dla
mnie w miare spokojny nocleg bo jak przypominają mi się noce jakie spędziłam
w hotelach w Atenach i Barcelonie to My dorośli nie spaliśmy a co dopiero
dziecko.
Pozd.Monika
  Zmartwychwstanki w Rzymie
Ja ostatnio wlasnie u siostr nocowalam, bardzo sobie chwale, ale... pamietajcie
ze to jest dom pielgrzyma, wiec trzeba sie bedzie trzymac pewnych zasad a to
moze byc uciazliwe. Siostry karmia swietnie, z tym ze 3 razy dziennie. i jak
ze snaidaniem i kolajca nie ma problemu to obiad o godz 13 moze utrudniac
zwiedzanie miasta. Wcale nie jest latwo z niego zreyzgnowac, siostry sie wtedy
martwia itd. Polecam sposob przez nas stosowany, czyli prosba zeby siostra
odlozyla i wieczorem odgrzala w mikrofalowce.
Do tego siosrty prosza zeby wraca do 21, oczywiscie mozna pozniej, trzeba wtedy
zosatwic karteczke, ale wiadomo wola zeby byc kolo tej 21, wiec to tez warto
miec na uwadze.
Ale poza tym naprawde swietnie wspominam pobyt tam. Siostrzyczki przemile i
bardzo pomocne, jedzenie smaczne, nawet na podroz powrotna dostalysmy wode i
rogaliki:-). Do tego siwtnie polozony dom, do metra z 50 metrow, spacerekim
nawet mozna np na Piazza Navona bedzie z 40 min, do Watykanu z 15, zaraz obok
ulice z calym mnostwem sklepow, supermarket tez niedaleko, przystanki
autobusowe...no wszystko. Swietne miejsce naprawde.
Acha jesli zas chodzi o adres, proponuje sprobowac wpisac w googlach siostry
zmartwychwstanki i powinno sie pojawic kilka adresow zakonow w polsce jak
rowniez ten w Rzymie z telefonem. Teraz nie mam jak podac numeru pod ktory
dzwonilam, bo jestem w pracy. Sprobuje pozniej, ale powinno sie udac przez
google...mi sie udalo.
Pozdrawiam
W razie jakis pytan sluze pomoca
Marska
  Rzym - nocleg, kemping
Rzym - nocleg, kemping
Czy "od ręki" możemy w 3osoby udać sie na kemping w Rzymie, np na Kemping
Roma, i od ręki dostaniemy 3osobowy bungalow? Bez rezerwacji? Jakie są tego
koszta, czy z kulejącym angielskim damy radę ? :P O włoskim oczywiście nie
wspomnę...A Moze jakiś polski hotelik? W domu pielgrzyma niesttey juz nie ma
miejsc, ani w jednym ani w drugim...
  Jak trafić z Ciampino do Domu Polskiego?
Jak trafić z Ciampino do Domu Polskiego?
Czy ktoś wie jak trafić z lotniska Ciampino do Domu Polskiego Jana Pawła II,
via Cassia 1200? Szukałam w wątkach ale nie znalazłam konkretnej odpowiedzi,
było to tłumaczone przez wiele osób ale nie wszyscy pisali tak samo (poza tym
mylą mi się te wszystkie domy pielgrzyma, wiem, że jest ich kilka) dlatego
proszę kogoś kto wie żeby napisał jeśli może jak dokładnie trafić do tego
domu i ile mniej więcej czasu zajmuje podróż i jaki bilet trzeba kupić?
I jeszcze mam pytanie odnośnie biletów - będziemy w Rzymie od czw do nd. Czy
bardziej opłaca się kupić bilet 3-dniowy czy pojedyńcze bilety?
  Częstochowscki kirkut zdewastowany!!!
jerushalmi napisała:

> oczywiscie a kaczynski nie ma brata tylko sie sklonowal i sam
rzadzi
> polska... ;)

Nasz Dziennik:

Kolejne pielgrzymki wyruszyły w minioną sobotę i niedzielę na szlaki
prowadzące do sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej. Wczoraj na
placu Zamkowym w Warszawie rozpoczęło swoją wędrówkę prawie 5 tys.
osób w 27. Warszawskiej Akademickiej Pielgrzymce Metropolitalnej. W
sobotę swoje pielgrzymowanie na Jasną Górę rozpoczęło także 2,5 tys.
pątników z Rzeszowa. Tego samego dnia z Torunia wyruszyło prawie
1000 pielgrzymów.

- Mądrością i cnotą jest nieprzywiązywanie się do dóbr tego świata,
gdyż wszystko mija i wszystko może się nagle skończyć - mówił
wczoraj w czasie rozważania przed modlitwą "Anioł Pański" Benedykt
XVI. Wśród przybyłych do Castel Gandolfo na cotygodniowe spotkanie z
Papieżem Polaków byli ojcowie redemptoryści. Po modlitwie "Anioł
Pański" Ojciec Święty przyjął na audiencji ojców: przełożonego
polskich redemptorystów ojca prowincjała Zdzisława Klafkę, o.
Tadeusza Rydzyka, założyciela i dyrektora Radia Maryja, oraz o.
Adama Owczarskiego, dyrektora Instytutu Historycznego w Domu
Generalnym w Rzymie. Poproszony o to Benedykt XVI udzielił swojego
błogosławieństwa Radiu Maryja i wszystkim dziełom, które przy nim
powstały.
  Rzym - Dom Polski udzielę informacji
w domu polskim pod Rzymem ( bo on w samym Rzymie sie nie znjduje,
30min kolejka do centrum)nie ma w lazienkach reczników i wyposazenie
całego domu jest raczej skromne, to dom pielgrzyma a nie hotel wiec
panuje tu minimalizm ale naprawde spoko warunki, jesli ma on słuzyc
tylko jako miesce gdzie można sie wyspac, umyć cos zjesc to polecam
  Tanie noclegi we Włoszech
Kilka lat temu byłam z synem w Rzymie i korzystaliśmy z noclegów u zakonnic.To
jest (nie pamiętam dokładnie)dom pielgrzyma polskiego.to było w bocznej ulicy
niedaleko Watykanu.Teraz podobno jest przeniesiony w inne miejsce, ale zapytaj
się zakonnika lub Polaka (ich jest bardzo dużo)i dostaniesz odpowiedź.Bardzo
dobre warunki i tanio.
  Tanie noclegi we Włoszech
Witaj,
polecany wyżej Dom Pielgrzyma Polskiego w Rzymie, prowadzony przez siostry
owszem, nie jest drogi, ale wymagania sióstr co do gości...
No, chyba, że jedziecie do Rzymu po to, żeby się wyspać ;) Do domu Pielgrzyma
trzeba wracać o wyznaczonej, dość wczesnej porze, a kto nie chciałby zobaczyć
Rzymu nocą? Poza tym, w czasie upałów to jedyna pora, kiedy można w miarę
swobodnie oddychać w mieście.
Polecam sprawdzony camping Fabulous, 18 km od centrum. Oczywiście nie ma
konieczności nocowania w namiocie, można wynająć domek lub przyczepę
campingową, wg uznania z lub bez łazienki. Na terenie campingu korty, basen i
dużo innych atrakcji. Oczywiście również możliwość zamówienia posiłków. Tuż
obok campingu znajduje się przystanek autobusowy, z ktorego co 30 min. jeździ
autobus do centrum. W związku z trudnościami i kosztami parkowania w mieście
jest to wyjście i wygodne, i tanie. Camping jest ogromny, zadrzewiony, więc
nietrudno znaleźć w nim zacienione miejsce, przyjemnie jest spędzać wieczory
czy noce na świeżym powietrzu. Dojazd z centrum bardzo prosty - cały czas via
Cristoforo Colombo, 18-ty kilometr. A, zapomniałabym:
www.campingfabulous.com/
Gdzie indziej również polecałabym raczej tego typu campingi, jeśli hotele mają
być niedrogie, to mogą być pozbawione klimatyzacji, co skutecznie uniemożliwi
przebywanie w nich w razie naprawdę dużych upałów.

Ani
  Wspomnienie po BiH i HR
Witam!
Dziś niedziela - to może parę słów o MEDJUGORIE.

Nie spodziewajcie się...drugiej Częstochowy. Chociażby z tego względu, że nie
zobaczycie świątynii z 600-letnią historią:-)))

"Cuda" ukazywały się (?) osobom, które urodziły się w latach 60-tych naszego
wieku. Czyli one żyją , i zapewne mają się dobrze. Nie wnikam w sprawy
religijne, żeby nikogo nie urazić.

Sanktuarium jest niewielkie,od frontu - wygląda jak "tradycyjna" budowla z
dwiema wieżami po bokach i zegarem pośrodku.Niektórych - rozczarowuje. Wnętrze -
surowe, bez złoceń i przepychu( przecież to nie barok...).Tak jak w Bazylice
św. Piotra w Rzymie - wstęp z odkrytymi ramionami i w spodenkach - WZBRONIONY.
Nawet pilnują (albo nam się tak trafiło).

Wokół - pełno grup pielgrzymkowych, które chłodzą się w cieniu drzew i
przy "fontannie" na placu przed kościołem.
Po lewej stronie budynku - w zabudowie przypominającej parterowy dłuuugi barak -
jest ...kilkanaście drzwi do konfesjonałów.Przy każdych drzwiach wisi
tabliczka z nazwą języka, w jakim spowiadają wewnątrz.Z polskim oczywiście są ,
i to dwie. Czyli coś dla ducha...
Na tyłach - olbrzymia wiata z ołtarzem oraz a'la amfiteatr jak patelnia (bez
zadaszenia). Dalej nie chodziliśmy.

W oddali, na wzgórzu, widnieje krzyż.Prowadzi tam ścieżka w góry do miejsca,
gdzie widocznie miało miejsce objawienie.Na folderach widać grupy ludzi
wspinające się tam gęsiego. Nie wiem, nie wnikam...

Na ulicach wokół kościoła trudno znaleźć miejsce parkingowe. Za to mnóstwo tam
sklepików z pamiątkami . Interes kwitnie , płacić można nawet polskimi
złotówkami.

Nie wiem, jak z zapleczem gastronomicznym - bo my zamiast coś przekąsić po
zwiedzaniu - ratowaliśmy dwa autka , z których jedno sholowano już na parking
policyjny za parkowanie ( jeździliśmy na trzy auta).Z drugim -
zdążyliśmy...Policja chciała 25E , ale stanęło na 15E. I tyle.

Zmęczeni upałem i przygodą z samochodami - pożegnaliśmy Medjugorie i udaliśmy
się dalej, zapominając o obejrzeniu Wodospadów KRAVICA , jakieś 14 km od M w
kierunku na północny wschód od miasta( to z upału i z wrażenia).
Acha! W Medjugorie jest DOM PIELGRZYMA POLSKIEGO.
I potrójny znak drogowy , o którym pisałam wyżej ( czyli zakaz wjazdu czołgom
itd...).

Trzy dni wcześniej , w Banja Luce , był Ojciec Święty , więc może dlatego
widzieliśmy tam sporo autokarów z polskimi rejestracjami.

To tyle w niedzielne południe.
Czy ktoś z Was tam był i ma swoje wspomnienia i odczucia związane z Medjugorie?
Pozdrawiam.
a to ja
  Ojciec Dominikanin Konrad Hejmo
KATOLICKA AGENCJA INFORMACYJNA 07-05-2005, ostatnia aktualizacja 07-05-2005
21:33

O. Konrad Hejmo został zawieszony w czynnościach dyrektora ośrodka
pielgrzymów "Corda Cordi" w Rzymie do czasu pełnego wyjaśnienia jego sprawy -
poinformował w Rzymie o. Maciej Zięba, prowincjał zakonu dominikanów w Polsce.

Decyzja ta zapadła w porozumieniu z Episkopatem Polski, któremu dom ten
podlega. O. Zięba złożył w obecności grupy polskich dziennikarzy krótkie
oświadczenie odnośnie rozmów z samym o. Hejmo i na jego temat jakie prowadził w
domu generalnym zakonu w Rzymie i w Watykanie.

"Do czasu wyjaśnienia całej sprawy w mocy pozostaje zakaz występowania o. Hejmo
w mediach" - głosi oświadczenie.

Ponadto sprawę o. Hejmo mają wyjaśnić dwie specjalne komisje: wspólna
Episkopatu Polski i Instytutu Pamięci Narodowej, która ma ustalić, dlaczego
ujawniono tylko nazwisko o. Hejmy oraz druga wewnętrzna komisja zakonu. -
Jakikolwiek pakt z diabłem jest niedopuszczalny i trzeba to wyjaśnić -
zaznaczył o. Zięba.

Przedstawione przez prowincjała propozycje uregulowanie sytuacji o. Hejmo
zostały zaakceptowane przez władze zakonu i Watykanu. O. Zięba nie poinformował
jednak z kim konkretnie były prowadzone rozmowy.

O. Zięba poinformował, że podczas rozmów, o. Hejmo zapewniał, jeżeli już, to
nieświadomie przekazywał informacje Służbom Bezpieczeństwa PRL. Prowincjał
dominikanów, który sam był w latach 70-tych i 80-tych zaangażowany w
działalność opozycyjną podkreślił, że sam wie jakich środków dopuszczały się
Służby Bezpieczeństwa, aby złamać ludzi. Sam był śledzony i pilnowany przez SB-
ków i pamięta, jak taki nacisk mógł wpłynąć na człowieka.

O. Konradowi Hejmo, opiekunowi polskich pielgrzymek w Rzymie Instytut Pamięci
Narodowej postawił przed ponad tygodniem zarzut współpracy z SB.

Nie komentuje, wierzyć, nie wierzyć, uwierzyć????
  Omijajcie Polskę - przestrzega się turystów
Krzys a byles na centralnej stacji Termini w Rzymie,przedostanim razem jak
bylismy w Rzymie,rok temu,to nawet kolo tej stacji wynajelismy hotel,bo tak
blisko stacji i taniej,a potem sie przekonalam czemu taniej,bo po 22.00
(listopad)mnostwo podejrzanych twarzy w bramach i nie slyszlam tam polskiego!a
sie balam i bylam zaczepiana!byc moze ogolenie miasto jest bezpieczniejsze ale
centralne dworce i metra wszedzie sa podobne!nie ma co przesadzac w porwnywaniu
Polski do Iraku!
podobnie z pijanymi Polakami (aczkolwiek ja sie z tym nie spotkalam w
Rzymie,jedyne co widzialam to tlumy porzadnych,normalnych polskich
pielgrzymow,za ktorych nie trzeba sie wstydzic,)-nie tylko Polacy pija,czy
slyszeliscie o tych rzeszach brtyjskich i irlandzkich turystow demolujacych
hotele w europejskich kurortach-Wyspy Kanaryjskie,Cypr,Grecja,Majorka i nie
tylko-wszedzie tam nie cierpia Brytyjczykow,ze sa aroganccy,chamscy i pijani
przez caly urlop,do tego zostawiaja po sobie syf,zarzygane pokoje itp...sa
nawet przypaki gwaltow miejscowych dziewczyn przez pijanych brtyjczykow,
jesli szukasz spokojnego urlopu to kazdy wie ze trzeba unikac miejsc gdzie
jezdzi duzo brytyjczykow!!!tak kochani brytyjczykow-nie POlakow!
obudzicie sie z tego cyklu,kola marazmu,wszedzie sa ludzie i ludzie! wszedzie i
zawsze,mozna zle trafic,miec pecha!
jasne ze POlska nie jest to najbezpieczniejszy kraj,ale uwazam ze przesadzanie
i porowywanie jej do Iraku jest bezsensnu!wszedzie trzeba uwazac na portfel w
zatloczonym autobusie bezwzgledu kraj!
znam duzo brytyjskich,wloskich i irlandzkich turystow,ktorzy sa zachwyceni
Polska,pieknymi dziewczynami,tym,ze tak duzo ludzi mowi po angielsku,centrami
handlowymi pelnymi towarow i wyborow jakich nie ma w ich kraju,czesto bardziej
profesjonalna obsluga niz w ich krajach!itp itd.jeden moj kolega z irlandii
polnocnej pojechal na rok do Polski uczyc angielskiego i chce zostac tam na
zawsze,wlasnie buduje sobie dom na opolszczyznie,kocha Polske i Polakow,
inny znajomy amerykanin osiadl we wroclawiu i to juz chyba z 5 lat odkad
przyjachal i nie ma zamiaru wracac do Stanow,tak mu dobrze!
ludzie troche obiektywizmu!!!!Polska jak kazdy inny kraj,wcale lepsza wcale
gorsza,ma swoje problemy,wady ALE i ZALETY!!!!!
  tani nocleg w Rzymie
Pod Rzymem (25 min kolejką od centrum) na via Cassia 1200 (stacja: La
Giustiniana) jest Dom Polski dla pielgrzymów. Nocleg w pokoju bez łazienki 15
euro, z łazienką 25 euro, śniadanie i kolacja + 15 e.
  sursum corda-dom pielgrzyma -tu byłam
nie pisze ze to rewelacja. W rzymie sa dwa polskie domy pielgrzyma o jednym
jest mnostwo informacji o drugim nic. Dlatego zalozylam ten watek, zeby ludzie
wiedzieli jak jest w tym drugim. A czy rewelacja czy nie to kazdy niech juz
sobie sam ocenia
  Polski dom pielgrzyma w RZYMIE
Polski dom pielgrzyma w RZYMIE
CHODZI MI O NAMIARY JAK NUMER TELEFONU , STRONE WWW.BO INTERESUJA MNIE CENY
ZA NOCLEG.MOZE KTOS WIE W JAKIEJ SA CENIE NOCLEGI W MAJU.DZIEKI I POZDRAWIAM
  Litania częstochowska - pomysł na nasze Aleje.
Litania częstochowska - pomysł na nasze Aleje.
Wiele osób na tym forum narzeka, ze pielgrzymi przyjeżdżają na Jasną Górę,
wprost na parking obok Domu Pielgrzyma, a później wyjeżdżają, nie zauważając
nawet, w jakim mieście ta Jasna Góra się znajduje. Potrzebny jest pomysł, jak
tychże pielgrzymów wyciągnąć z Jasnej Góry, jak sprowokować ich do wejścia
również w ulice naszego miasta.

Coś, co może pomóc w tym, aby pielgrzym z jasnogórskich błoni trafił w okolice
kościoła św. Zygmunta, przez co wracając, mógłby zainteresować się
znajdującymi się w alejach sklepami i lokalikami, może być
religijno-patriotyczne przedsięwzięcie, które ja określam tutaj jako litania
częstochowska. Musimy zdawać sobie sprawę, że tak jak Rzym skazany jest na
obecność Watykanu, tak nasze miasto odwiedzają głównie osoby związane z
kościołem i właśnie propozycje uwzgledniające elementy religijne mogą być dla
tych osób bardzo atrakcyjne.

Mój pomysł polega na tym, aby podobnie jak w "Litanii do wszystkich świętych"
zrobić spis polskich świętych, a następnie na całej długości alei (aż do
pomnika na placu Daszyńskiego) ustawić po obu stronach środkowego pasażu
cokoły z postaciami tych właśnie świętych. Na każdym cokole odpowiednia
tabliczka w rodzaju: "Święty Stanisławie Kostko, patronie polskiej młodzieży
módl się za nami" itd.

No i jeszcze jedna tabliczka na dole pomnika: "Fundator:..."

Bo cały pomysł polega na tym, że ta cała litania powstanie zupełnie
beznakładowo. Popatrzcie, ile osób finansuje kościelne instytucje (chociażby
Radio M). Wielu z nich będzie chciało zaistnieć jako fundatorzy figur swoich
patronów. A fundatorami mogą być osoby swieckie, firmy (świętą Barbarę pewnie
podarują nam górnicy, może parafie.

Możemy umocnić swoją pozycję jako patriotyczno-religijnego centrum Polski.
Możemy zrobić (praktycznie beznakładowo) coś, co spowoduje, że oprócz Jasnej
Góry obowiązkiem pielgrzyma będzie spacer Alejami. Sorry, chciałem napisać
odmówienie tej jedynej w swoim rodzaju litanii.

I ostatni zapis: "Sługo Boży Janie Pawle II..." już na Placu Daszyńskiego.

Może dzięki temu aleje nabiorą nowego znaczenia w naszym mieście.

Pomysł jest absolutnie mój - jak wiele oddaję go bezpłatnie, bo dla mnie liczy
się dobro miasta, mojego miasta. A innej metody na wyciągnięcie pielgrzymów
poza obszar Jasnej Góry nie ma - oni przychodzą się tu modlić. No to niech z
modlitwą trafią aż na stare miasto i przy okazji zauważą że właśnie są w
Częstochowie. To nam się może opłacić.
  Jan Paweł II w anegdotach
Dawny samochód Jana Pawła II na aukcji w USA

Samochód, który niegdyś należał do Jana Pawła II, został wystawiony na aukcję
w Stanach Zjednoczonych, a jego właściciel ma nadzieję, że dostanie za niego
1,5 do 5 mln dolarów - podała agencja Associated Press.

Jasnoniebieskiego Forda Escorta GL z 1975 r. kupił na aukcji w 1996 r. za 102
tys. dol. biznesmen z Illinois Jim Rich, który teraz chce go sprzedać, licząc
na wielokrotne przebicie ceny.

O możliwości uzyskania wysokiej ceny jest przekonany właściciel domu aukcyjnego
Kruse International w Auburn, Dean Kruse. Aukcja odbędzie się 3 i 4 czerwca w
hotelu Mandalay Bay w Las Vegas.

Rich powiedział AP, że pamięta dzień, kiedy został właścicielem samochodu.
Według jego relacji, w towarzystwie tłumacza wręczył papieżowi czek, a Jan
Paweł II dał mu kluczyki. Rich przyznaje, że był bardzo przejęty i rozmowa z
papieżem była krótka.

Kiedy nastąpiła wymiana kluczyków za czek, Rich miał zapytać papieża, czy może
mu zrobić zdjęcie z kluczykami, na co Jan Paweł II roześmiał się - podała
Associated Press.

Agencja opisuje dalej, że pieniądze za samochód papież ponoć przeznaczył na
rozbudowę polskiego Domu Pielgrzyma w Rzymie oraz na cele Katolickiego
Uniwersytetu Lubelskiego.

Według Ritcha, w momencie transakcji papieski samochód miał na liczniku 100
tys. km. Teraz jest ich kilka więcej.

Jak mówi właściciel domu aukcyjnego Kruse, obecnie samochód nie jest zbyt
atrakcyjnym obiektem i bez "papieskiej przeszłości" nie byłby wart więcej niż
1200 dol. Jednak wartość samochodu podnosi fakt, że Jan Paweł II jeździł nim,
zanim został papieżem i już po wyborze na papieża. Kruse twierdzi, że pewien
watykański dostojnik zdradził mu, że papież "lubił wyprawiać się ukradkiem tym
samochodem, w zwykłym ubraniu, na piesze wędrówki".

Przed kilkoma dniami sześcioletni volkswagen golf, który należał do obecnego
papieża Benedykta XVI, został sprzedany na internetowej aukcji za 244 tys. dol.
(188 500 euro).
**********************************
kardynal Wojtyla podobnie jak kardynal Ratzinger samochodem nie szpanowal ( co
niestety tak ksieza jak i biskupi czesto robia)...
  > Samochód Jana Pawła II na aukcji w USA
> Samochód Jana Pawła II na aukcji w USA
za onet.pl

"Samochód, który niegdyś należał do Jana Pawła II, został wystawiony na aukcję
w Stanach Zjednoczonych, a jego właściciel ma nadzieję, że dostanie za niego
1,5 do 5 mln dolarów - podała agencja Associated Press.

Jasnoniebieskiego Forda Escorta GL z 1975 r. kupił na aukcji w 1996 r. za 102
tys. dol. biznesmen z Illinois Jim Rich, który teraz chce go sprzedać, licząc
na wielokrotne przebicie ceny.

O możliwości uzyskania wysokiej ceny jest przekonany właściciel domu
aukcyjnego Kruse International w Auburn, Dean Kruse. Aukcja odbędzie się 3 i 4
czerwca w hotelu Mandalay Bay w Las Vegas.

Rich powiedział AP, że pamięta dzień, kiedy został właścicielem samochodu.
Według jego relacji, w towarzystwie tłumacza wręczył papieżowi czek, a Jan
Paweł II dał mu kluczyki. Rich przyznaje, że był bardzo przejęty i rozmowa z
papieżem była krótka.

Kiedy nastąpiła wymiana kluczyków za czek, Rich miał zapytać papieża, czy może
mu zrobić zdjęcie z kluczykami, na co Jan Paweł II roześmiał się - podała
Associated Press.

Agencja opisuje dalej, że pieniądze za samochód papież ponoć przeznaczył na
rozbudowę polskiego Domu Pielgrzyma w Rzymie oraz na cele Katolickiego
Uniwersytetu Lubelskiego.

Według Ritcha, w momencie transakcji papieski samochód miał na liczniku 100
tys. km. Teraz jest ich kilka więcej.

Jak mówi właściciel domu aukcyjnego Kruse, obecnie samochód nie jest zbyt
atrakcyjnym obiektem i bez "papieskiej przeszłości" nie byłby wart więcej niż
1200 dol. Jednak wartość samochodu podnosi fakt, że Jan Paweł II jeździł nim,
zanim został papieżem i już po wyborze na papieża. Kruse twierdzi, że pewien
watykański dostojnik zdradził mu, że papież "lubił wyprawiać się ukradkiem tym
samochodem, w zwykłym ubraniu, na piesze wędrówki".

Przed kilkoma dniami sześcioletni volkswagen golf, który należał do obecnego
papieża Benedykta XVI, został sprzedany na internetowej aukcji za 244 tys.
dol. (188 500 euro)."

Jakas mania... Niedlugo zaczna sprzedawac zuzyta rolke papieru toaletowego z
wucetu w ktorym kiedys papiez siedzial i dumal nad przyziemnymi zycia sprawami...
  JAK KOMPILOWANO PAPIESKI TESTAMENT...
Trochę czasu już minęło... Dziś przemówił arb.Dziwisz

"Abp Dziwisz nie spalił notatek Papieża
IAR, kid 05-06-2005, ostatnia aktualizacja 05-06-2005 20:36

Arcybiskup Stanisław Dziwisz, wykonawca testamentu Jana Pawła II, ujawnił, że
nie spalił niczego z prywatnych pism Ojca Świętego.

Papież napisał w testamencie w 1979 roku: "Rzeczy codziennego użytku, którymi
się posługiwałem, proszę rozdać wedle uznania. Notatki osobiste spalić".

Dziwisz powiedział, że wszystkie prywatne zapiski Papieża Polaka zostały
złożone w Domu Pielgrzyma w Rzymie. Czekają tam na "poważne naukowe
opracowanie". On sam ma 27 tomów dziennika, w którym dzień po dniu zapisywał
wszystkie wydarzenia pontyfikatu - dokument zostanie przekazany historykom.

Arcybiskup Dziwisz zastąpi na stanowisku metropolity krakowskiego kardynała
Franciszka Macharskiego."

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2749646.html
Wszystkim moim adwersarzom życzę Wesołych Świąt i dalszej wiary w Świętego
Mikołaja zamiast wiary w to, że ludzie mają własne interesy i im
podporządkowują swoje działania. Oczywiście arb Dziwisz też jest jak z Dona
Browna, co??? Dodam że książki nie czytałem, ludzi jednak rozumiem trochę
lepiej niż przeciętna owca czy baran w stadzie bożym. W niczym więc nie zmienię
swojego zdania, że ten testament jest uzupełniony, bo interes Kurii Rzymskiej i
Kościoła Powszechnego tego wymagał, co ustalili między sobą Ratzinger i polscy
hierarchowie. Po prostu niczego się Towarzysze Władzy sprawowanej przez Mistyka
od Mistyka nie nauczyli. Uznali że nieobecni nie mają racji i nie należy ich
słuchać w imię wyższych celów. I jak, zasiali zgorszenie tak się wyśpią.
Szczęść im Boże.
  Hejmo kabluje ze i w STASI ksieza pracowali?
Hejmo kabluje ze i w STASI ksieza pracowali?
Kraj
TVN24/PAP, JP /2005-04-27 21:01:00

O. Hejmo: Przysłano mi człowieka, który był agentem

Ojciec Konrad Hejmo zaprzeczył w programie "Prześwietlenie" w TVN24, że był
świadomym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa PRL. Po południu prezes IPN
ujawnił, że to ojciec Hejmo donosił PRL-owskim służbom na Jana Pawła II.

Ojciec Hejmo powiedział, że "przysłano mu człowieka o nazwisku M., który
przyjeżdżał do Rzymu z Kolonii". O. Hejmo przypuszcza, że mógł on być
związany z NRD-oską Stasi. Podkreślił, że nie wiedział z kim się kontaktuje i
dopiero dziś dowiedział się, że M. był agentem.

Hejmo nie ujawnił, kim jest M. Powiedział, że był zaufanym człowiekiem
niemieckiego episkopatu, przyjeżdżał do Rzymu co 2-4 tygodnie. Interesowały
go informacje o funkcjonowaniu Kościoła. Zmarł 2-3 lata temu. Był "przyjaznym
człowiekiem". O. Hejmo nie ujawnił jego nazwiska, gdyż - jak zaznaczył - żyje
jego rodzina i szkoda mu jej.

Pytany, czy przyjmował jakieś pieniądze od M., powiedział, że czasami ci
księża, którzy mu go polecili, przynosili coś, ale nie pamięta szczegółów.
Podkreślił, że wtedy nie wiedział, z kim się spotyka, a dopiero teraz nabrał
wobec niego podejrzeń.

Dominikanin zaznaczył, że mimo wcześniejszych planów nie przyjeżdża teraz do
Polski, lecz prowincjał dominikanów o. Maciej Zięba pojedzie do Rzymu.
Powiedział, że rozmawiał o sprawie z abp Stanisławem Dziwiszem, którzy
odniósł się do niej ze zrozumieniem.

Dodał, że ma żal do prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Leona Kieresa, że
zanim ujawnił jego nazwisko, nie skontaktował się z nim jako obwinionym.
Podkreślił, że do momentu ogłoszenia jego nazwiska przez Kieresa nie miał
żadnych informacji na ten temat.

Prezes IPN Leon Kieres w środę po południu podał, że Instytut ma materiały
świadczące o tym, że ojciec Konrad Hejmo współpracował ze Służbą
Bezpieczeństwa i był tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa PRL o
pseudonimach "Hejnał" i "Dominik". Według prof. Andrzej Paczkowskiego, Hejmo
nie był formalnie tajnym współpracownikiem SB, lecz tzw. kontaktem
operacyjnym (to jedna z form tajnej współpracy z SB, gdy z określonych
powodów SB nie dokonała formalnej rejestracji informatora jako tajnego
współpracownika i nie odebrała formalnego zobowiązania do takiej współpracy -
PAP).

Hejmo od ponad 20 lat prowadzi polski Dom Pielgrzyma w Rzymie.
  O. Hejmo dla "La Repubblica": brałem pieniądze ...
Tak na marginesie: Ojciec Konrad Hejmo
Kiedy w 1988 roku dojechalem "stopem" do Rzymu, to nie mialem sie gdzie podziac
(zmeczony i utrudzony 2-dniowa jazda stopem z polnocy na poludnie Wloch). Nie
mialem tez wystarczajacej ilosci pieniedzy, aby moc sobie zafundowac hotel (kto
zna prl, ten wie, o co chodzi). Wiedzialem od znajomych, ze tuz pod Watykanem,
idac po lewej stronie Via Concilazzione, jest polski dom/schronisko dla
pielgrzymow. Bylo to we wtorek, a w srode byla audiencja generalna, na ktorej
koniecznie chcialem byc. Dom znalazlem. Wszedlem do srodka. Na portierni
siedziala zakonnica. Zapytalem, czy jest jaks mozliwosc przenocowania. Okazalo
sie, ze wszystkie pokoje sa zajete. Po chwili pojawil sie ojciec Hejmo. Zapytal
o co chodzi. Wiec powiedzialem, ze jestem studentem UJ, ze przyjechalem stopem
na audiencje, ze z "kasa" raczej cienko, i ze szukam chocby na jedna noc dachu
nad glowa. Kazal mi poczekac. Okazalo sie, ze w jednym z pokoi dwuosobowych
jest starszy Polonus z Nowej Zelandii, a poza tym to wszytsko zajete. Ojciec
Hejmo zadzwonil do pokoju pana Tadeusza i poprosil go na portiernie. Potem
poprosil go w moim imieniu, czy moglbym sie w tym pokoju na jedna noc
zatrzymac, zas pan Tadeusz zaplaci za ten nocleg mniej. Nie bylo z tym
problemu. Nazajutrz ojciec Hejmo poszedl z nami cala grupa na audiencje, i to
dzieki jego pomocy i zyczliwosci moglem byc tuz przy papiezu (jako byly
duszpasterz akademicki bardzo sie ucieszyl, ze bylem ministrantem u sw. Anny w
Krakowei, u x. Plonki). I takim zapamietalem ojca Hejmo. Potem raz jeszcze go
spotkalem, i znow byl bardzo uczynny i zyczliwy. Nie wiem, co wie Kieres: ale
skazywanie czlowieka przed wyrokiem na smierc cywilna (co Kieres wlasnie
uczynil) uwazam za wielce niegodne, zeby nie powiedziec podle. To tyki moj maly
przyczynek do tej ydskusji
  Nocleg w Rzymie, lub w okolicy
poszukaj hosteli w rzymie (mnostwo stron i mnostwo hosteli), im wczesniej
zabookujesz tym nizsza cena, jest tez dom pielgrzyma polskiego znajdujacy sie w
samym centrum..
  Centro Pastorale Per i Pellegrini"Corda Cordi"
Corda Cordi na Via Pfeiffer nie istnieje juz od ladnych paru lat.
Faktycznie byla to swietna lokalizacja doslownie kilka krokow od Placu Sw.
Piotra. Siostry przenisly sie na Via Vincenzo Monti i nazywaja sie teraz Sursum
Corda.

Wklejam artykul, ktory znalazlam w internecie:

15 stycznia 2005 r. minęła 25. rocznica rozpoczęcia działalności Domu
Pielgrzyma i Ośrodka „Sursum Corda” (działającego przez 21 lat pod nazwą „Corda
Cordi”) w Rzymie.
Powołali go do istnienia, dekretem z 9 listopada 1979 r., kard. Stefan
Wyszyński i kard. Franciszek Macharski. Datę rocznicy zaistnienia Ośrodka
wyznacza jednak dzień podpisania pierwszego kontraktu między Polakami a Kurią
Generalną Ojców Salwatorianów, 15 stycznia 1980 r., na mocy którego Ojcowie
Salwatorianie wypożyczyli Polakom część swego domu przy via P. Pfeiffer.
Pierwszym dyrektorem Ośrodka był o. Kazimierz Przydatek, jezuita, obecnie
pełniący funkcję rektora kościoła św. Andrzeja na Kwirynale, a o jego
urządzenie zadbał ks. prał. Ksawery Sokołowski, b. rektor Polskiej Misji
Katolickiej w Szwajcarii, który do pracy w Ośrodku sprowadził z Wielunia
Siostry Opieki Społecznej św. Antoniego z Padwy (antoninki). Od grudnia 1984 r.
funkcję dyrektora Domu pełni o. Konrad Hejmo, dominikanin.
1 sierpnia 2001 r. Dom Pielgrzyma i Ośrodek dla Pielgrzymów Polskich „Corda
Cordi” zmienił swą lokalizację. Z via Pfeiffer został przeniesiony w rejon
Rzymu zwany Monte Verde. Swą siedzibę, pod nową nazwą „Sursum Corda”, znalazł
przy cichej i pełnej zieleni via V. Monti, gdzie pielgrzymi z Polski mogą
spotkać się z serdeczną gościną, otrzymać pomoc w dobrym przeżyciu wizyty w
Wiecznym Mieście i spotkaniu z Ojcem Świętym.

Adres rzymskiego Ośrodka i Domu dla Polaków w Rzymie
Ośrodek i Dom „Sursum Corda” („Corda Cordi”)
Via Vincenzo Monti 1, 00152 Roma
tel. 06/58-33-44-07, 58-30-02-22, fax 06/58-34-84-01 e-mail:
reception.sursum@genie.it
oraz reception.sursum@aliceposta.it
  Francja ostrzej ws. Polańskiego: Nie jest ponad...
Pomstkomunistyczne i szambo i postsolidarnosciowe
pomioty nie moga sie od 20 lat uwolnic od prl-owskiego dziedzictwa, ktore
sprawiedliwosc traktowalo jako narzedzie walki o wlasne interesy korzystajac
czesto z takich czy innych (np jak obecnie szowinistycznych) nastrojow w naszym
kraju.

Wszystko bylo i jest wzgledne dla naszych "elit" wladzy nie mowiac juz o tych co
maja "nasrane w glowach".
Biskup Juliusz Paetz oskarzany o wykorzystywanie swojej pozycji w hierarchi kk
do wymuszanych relacji homoseksualnych byl miesiacami niewinny, bo byl
biskupem, sld-owski szbrowniczy rynsztok byl niewinny bo rzadzil,o. Hejmo byl i
jest niewinny bo byl mily dla wszystkich odwiedzajacych Rzym kiedy zarzadzal
Domem Pielgrzyma, Wolszczan jest niewinny bo dokonal znaczacego swiatowego
odkrycia w astronomi, sprzedajne donosicielskie scierwa z czasow PRL-u byly i sa
niewinne bo nie mozna im po 20 latach niczego konkretnego szkodzacego tym na
ktorych donosily udowodnic, nasi przodkowie byli niewinni naszej przegranej bo
sa naszymi przodkami, Polanski, bedac niewinnym, przed sadem stanac nie moze, bo
o to o co jest oskarzony stalo sie 30 lat temu a On ma przeciez rezyserski talent.

Wszystko tylko po to by nasz polswiatek polglowkow nazywany "elitami" i ten
"ktory ma nasrane w glowach" mogl sie dobrze czuc w swojej "przewodniej" roli.

Nalezy z nadzieja oczekiwac oby to obecne skrajne odmozdzenie naszych "elit"
zarowno tych politycznych jak i tych "ktore maja nasrana w glowach" bylo powodem
wstydu naszych wnukow i prawnukow.

Tylko wtedy jest nadzieja, ze w nasz kraj bedzie mial szanse na lepsza przyszlosc.

Re: I tak polski dyplomatol dostanie znowu...
  Dla Rydzyka szpicel Hejmo nadal dyrektorem
Dla Rydzyka szpicel Hejmo nadal dyrektorem
Zamknijcie uszy, gdy ktoś mówi wam coś innego niż to,
że Jezus Chrystus, z rodu Dawida, syn Maryi, rzeczywiście się narodził,
jadł i pił, był prawdziwie prześladowany pod Poncjuszem Piłatem, był
prawdziwie ukrzyżowany i umarł... a potem prawdziwie
zmartwychwstał. Sam Ojciec sprawił, że powstał z martwych, i sprawił,
że również my zmartwychwstaniemy w Jezusie Chrystusie.
św. Ignacy, ok. 130 r.

"W Wielki Piątek Ojciec Święty uczestniczył w Drodze Krzyżowej całym sobą...
Modlił się przed ekranem... gdy procesja dotarła do XIV stacji, poprosił o
krzyż. Kiedy dostał krucyfiks, przez jakiś czas patrzył na niego i rozmawiał
z Chrystusem. Potem się na niego osunął, przycisnął go do serca i do twarzy"
(A. Mari).
"Po wieczornej Mszy (z Niedzieli Miłosierdzia) odprawianej przez Sekretarza
(St. Dziwisza), kiedy Arcybiskup powiedział 'Ite, missa est', On
odpowiedział: 'Amen', i potem skonał" (A. Mari).
Pascal powiedział: "Wierzę tylko w historie, których świadkowie daliby się
zabić". Takim świadkiem Ewangelii był Jan Paweł II. Rocznica jego śmierci
przypomina nam tajemniczą rzeczywistość - dom Ojca, która nas czeka. Do niej
przeszli nasi najbliżsi, przyjaciele i Papież. Tam nas oczekują. Bez wiary i
zaufania w moc Chrystusa wszystko kończy się rozpaczą. "Człowiek jest
żebrakiem nieba" (J. Maritain). Jan Paweł II uczył nas przeżywać rzeczy
ostateczne na sposób zwykłej codzienności. Wierzymy, że jest blisko, choć nie
zawsze czyni lżejszymi nasze krzyże. "Proszę was, abyście byli prorokami
życia i radości; świat musi nas rozpoznawać po tym, że umiemy przekazywać
naszym współczesnym znak wielkiej nadziei, która już się dokonała, nadziei
Jezusa, za nas umarłego i zmartwychwstałego" (Jan Paweł II, 31.03.1996 r.).
Jako życzenia przypomnę słowa Benedykta XVI: "Niech Chrystus zmartwychwstały
wypełni serce każdego z was swoją miłością, abyście z entuzjazmem byli gotowi
pójść za Nim!" (27.04.2005 r.).
Życzę również obfitości darów Ducha Świętego, zdrowia i ludzkiej życzliwości.
o. Konrad Stanisław Hejmo OP
Dyrektor Domu Pielgrzyma Polskiego "Sursum Corda" w Rzymie, Wielkanoc 2006
  Kard.Kasper: wznowimy dialog z Kościołem prawos...
Kard.Kasper: wznowimy dialog z Kościołem prawos...
Jestem zadowolony, że do takiej deklaracji doszło w Polsce. Niezadowolenie, a
nawet wzburzenie wywołuje u mnie jednak to, że po pierwsze: Hilarion
stwierdził, iż "szansa na dialog umocniła się po wyborze Ratzingera na
papieża", po drugie, że prawosławie nie przysłało nikogo wysokiego rangą na
zjazd.

Uważam, że Benedykt powinien respektować decyzje Jana Pawła II i nie iść na
żadne ustępstwa wobec cerkwi! Powinien utworzyć kolejne diecezje w Rosji,
gdzie jest wielu ludzi, którzy są ateistami i wielu katolików, którzy nie
mają gdzie się podziać. Benedykcie! Czy kosztem naszych katolickich braci w
Rosji chcesz sobie zapewnić dobre stosunki z rosyjską cerkwią?

Jestem przeciwny wszelkim krokom, jakie ostatnio przeprowadza Niemiec w
kościele. Zamiast kontynuować słuszną drogę dalszej ewangelizacji Rosjan,
zwłaszcza syberyjskich, jak np. w Irkucku, zaprzestaje on tworzenia dalszych
diecezji i wysyłania księży. Nie ma protestów przeciwko dyskryminacji
polskich duchownych w Rosji. To skandal.

PS: A to, kto ma pilnować Benedetto w jego nowym domu to jeszcze większy
skandal. Ja póki co czekam na październik, wtedy Benedetto ma zmienić sobie
otoczenie. Podobno abp Życiński ma zostać prefektem, a kard. Grocholewski
metropolitą Warszawy. To byłyby fantastyczne decyzje. Obydwoje to znakomici
ludzie, których potrzebuje Polska. A tak poza tym, mam nadzieję że Benedykt
wreszcie uporządkuje polską sprawę. Że, gdy Polacy przyjadą do rzymu na mszę,
to w trakcie eucharystii, jak dawniej, usłyszą ewangelię, albo, choć trochę
więcej niż te niezrozumiałe "Pozdrawiam pielgrzymów z Polski". Śmiać się chce
z tego.
  Dom Pielgrzyma w Rzymie
Dom Pielgrzyma w Rzymie
Czy ktos ma telefon do Domu Pielgrzyma w Rzymie na Via Appia. Jest to dom-
hotel prowadzony przez polskich kśięży z pamiatkami przekazanymi przez Jana
Pawła II. Chicałbym rezerwować tam nocleg w lipcu.
  tanie noclegi w Rzymie moze ktos cos zna?
Bardzo prosze o pomoc i wskazanie na tanie noclegi w Rzymie, bliżej
Centrum. Zainteresowana jestem też Domem Pielgrzyma czy Domem
Polskim. Dziękuję
jar@lscdn.pl
  tanie noclegi w Rzymie moze ktos cos zna?
ma ktos moze adres emailowy do domu polskiego i do domu pielgrzyma w
rzymie? bylabym bardzo wdzieczna. podobno jeden i drugi kosztuja 35
euro za dwuosobowy pokoj. do tego 3 euro za sniadanie. calkiem
niezle.

dzieki z gory.
anaper@freenet.de
  Podhalańskie rekolekcje w Rzymie 2004
Rzym 2006 - motto;

"Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości albowiem do
nich należy królestwo niebieskie" (Mt 5,10)

IX Światowe Rekolekcje Podhalańskie odbędą się w dniach od 20 do 26 marca
2006 roku, w Rzymie, w Domu Polskim Jana Pawła II przy Via Cassia 1200.
Serdecznie zapraszamy!

W programie: pielgrzymka do grobu Ojca świetego Jana Pawła II oraz odwiedziny
Jego nastepcy Benedykta XVI. Tradycyjnie jeden dzien rekolekcji spędzimy
poza Rzymem Planowane sa dwa miasteczka umbryjskie: Todi i Spello.

Todi 0 wyjątkowej historii, załozone ok.2700 roku przed Chrystusem i jest
bogate w liczne zabytki z okresu etruskiego, rzymskiego i ze Średniowiecza. To
tutaj urodził się Jacopone da Todi, autor słynnego hymnu "Stabat Mater".

Spello - największą atrakcją dla turystów i pielgrzymów staowi
kaplica "Baglioni", ozdobiona przez Pinturicchio przepięknymi freskami. W
miejscowej katedrze S.Maria Maggiore odprawimy Mszę św. i będziemy podziwiać
dzieła sztuki.

Konferencje wygłoszą: o.Leon Knabit O>S>B>, prof. St. Grygiel,prof. St.
Hodorowicz, Zaproszono także z referatem ks. biskupa Tadeusza Pieronka. Goścmi
będą polscy hierarchowie w Watykanie oraz przedstawiciele korpusu
dyplomatycznego i świata kultury.

Ze względów organizacyjnych prosi się o potwierdzenie przyjazdu do 28 lutego
2006. Kontakt: e-mail: k.zarębczan@abpi.pl

lub Kazimierz Zarębczan, Gronków 218
34-400 NOwy Targ,
tel: 18/2656168
fax: 182644802
kom. 0607167710

Z a p r o s o m y !!! Ka ftory, po świecie potracony, piyknie pytomy to sie
w Rzymie spotkomy!
Telo.Pozdr.
  Tani nocleg w Rzymie
Tani nocleg w Rzymie
Bede w Wiecznym Miescie pod koniec maja tydzien , tzw. stopover w drodze do Polski.
Czy znacie jakies tanie i przytulne miejsce .Dom Pielgrzyma przy Watykanie podobno zamkniety (Via Pfeifer 13),
Chodzi mi o cos blizej centrum . Pozdrawiam .
  KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o.
ojciec Hejmo - nie do ruszenia !!!
"Oskarżony przez IPN o współpracę z SB ojciec Konrad Hejmo, był na mszy
beatyfikacyjnej w bazylice świętego Piotra, podczas której wyniesiono na
ołtarze francuskiego pustelnika i dwie włoskie zakonnice.
Obecność polskiego dominikanina wywołała zainteresowanie zagranicznych
watykanistów, którzy w ostatnich miesiącach informowali o sprawie ojca Hejmo.

Zakonnik uczestniczy od czasu do czasu w mszach w Watykanie, był tam między
innymi 29 czerwca na uroczystości świętych Piotra i Pawła, gdy paliusz z rąk
Benedykta XVI otrzymał nowy metropolita krakowski arcybiskup Stanisław Dziwisz.
Oczywiście ojciec Hejmo nie ma zakazu udziału w mszach otwartych dla
wszystkich, a gdy się pojawia, rozpoznawany jest tylko przez współpracowników
Jana Pawła II, polskie środowisko w Rzymie i niektórych watykanistów. Po tym,
jak w maju po ujawnieniu przez IPN informacji o jego współpracy z SB i to
zarówno jeszcze podczas pobytu w Polsce, jak i przez prawie dziesięć lat w
Rzymie, ojciec Hejmo został pozbawiony funkcji opiekuna polskich pielgrzymów.

Jednak w jego życiu w Wiecznym Mieście niewiele się zmieniło. Wciąż jest
dyrektorem domu pielgrzyma, a z tej funkcji, mimo starań podejmowanych przez
przedstawicieli polskiego Kościoła, nie udało się go zwolnić. Okazało się
bowiem, że dominikanin jest jedynym prawnym najemcą domu na via Monti, w którym
prowadzi hotelik czy też pensjonat, gdzie zatrzymują się najczęściej pielgrzymi
z Polski.

W dalszym ciągu w domu "Sursum Corda" trudno o wolne miejsca i trzeba je
rezerwować z dużym wyprzedzeniem.

Wcześniej polscy przełożeni dominikanina zapowiadali, że zostanie on wysłany do
jednego z klasztorów we Włoszech, by tam odbyć pokutę.

"Pojadę, jak będę chciał" - mówił dziennikarzom w lipcu ojciec Hejmo, zaś próbę
przejęcia jego domu nazywał w nieoficjalnych rozmowach "skokiem na kasę".

W maju od swego przełożonego, prowincjała dominikanów ojca Macieja Zięby
otrzymał zakaz kontaktowania się z prasą, Mimo to jednak nie stroni od
dziennikarzy.

Warto też zauważyć, że choć został pozbawiony funkcji opiekuna pielgrzymów, a
jego następcą został także dominikanin ojciec Stanisław Tasiemski, w domu ojca
Konrada Hejmo zawsze można otrzymać informacje na temat obecnych w Rzymie grup
wiernych z Polski."
wiadomosci.onet.pl/1194604,12,item.html
  czy Białystok dorówna ???
czy Białystok dorówna ???
W małej wielkopolskiej wsi - Licheniu pod Koninem mieści się największa
świątynia w Polsce - sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej

Bazylika jest siódma co do wielkości w Europie, jedenasta na świecie

W nawie głównej bazyliki można by schować 15-piętrowy wieżowiec, na 2
hektarach posadzek może zmieścić się 30 tys. osób, a dzwon Bogurodzica waży
15 ton (o 5 ton więcej niż dzwon Zygmunta). Świątynia jest tylko 20 m krótsza
od Bazyliki św. Piotra w Rzymie i aż 3 razy wyższa od katedry Notre Dame w
Paryżu.

Pięcionawową bazylikę z klinkierowej, żółtej cegły ksiądz Eugeniusz Makulski
zaczął budować w 1994 r. jako wotum dziękczynno-błagalne na jubileusz 2000-
lecia narodzenia Jezusa Chrystusa. Jej projekt, w którym motywem zdobniczym
są złote łany i kłosy zboża (stąd tyle złoceń) opracował zespół architekt
Barbary Bieleckiej z Gdyni.

Do licheńskiej bazyliki wchodzi się po 33 stopniach, bo tyle lat żył na ziemi
Chrystus. Wielkich okien o złotawobursztynowym odcieniu szkła jest 365, tyle
co dni w roku, a drzwi - 52 - tyle ile tygodni.

Kościół gigant
Bazylika ma 120 metrów długości (150 m wraz ze schodami), 77 m szerokości i
40 m wysokości w nawie głównej. Dzwonnica wznosi się na wysokość 56 m, a
wieża ma 143 m. Widoczna z daleka kopuła ma 25 m średnicy, a krzyż na jej
szczycie wznosi się 92 m ponad teren sanktuarium.

Największe w Polsce
W świątyni są zainstalowane największe w Polsce organy. Ogromne kryształowe
kandelabry wsparte są na figurach aniołów. Na ścianach bazyliki umieszczonych
jest 17 tys. tabliczek z nazwiskami osób, które ofiarowały na budowę bazyliki
powyżej 1000 zł.

Na powieszenie czekają jeszcze trzy dzwony - 11-, 6- i 3,5-tonowe. W
podziemiu znajduje się Kaplica Trójcy Przenajświętszej (zwana Złotą Kaplicą),
otwarta w 1996 r.

Świątynia w Licheniu została poświęcona 12 czerwca tego roku. Na placu przed
bazyliką może zgromadzić się ok. 250 tys. wiernych.

Pomnik i handel
Przed bazyliką stoi jeden z największych w Polsce, 4-metrowy pomnik Jana
Pawła II projektu Mariana Koniecznego, odsłonięty w 1999 r.

Na 100-hektarowym terenie sanktuarium są także sklepiki z pamiątkami,
sztuczne jeziorka z prawdziwymi karpiami, sztucznymi kaczkami i łabędziami
lub aniołkami trzymającymi się za ręce, stołówki i ławeczki. W pobliżu
bazyliki stoi m.in. góralska chata z całoroczną, bożonarodzeniową szopką, a w
innym miejscu cokół, na którym siedzi pozłacany św. Michał Archanioł.

Sanktuarium odwiedza rocznie ok 1,5 miliona pielgrzymów z kraju i z za
granicy. W sanktuarium są dwa domy - hotele: Arka i Betania. W Internecie
można też znaleźć mnóstwo ofert noclegowych w kwaterach prywatnych w
Licheniu.
  Pojednanie polsko-ukrainskie
Symboliczna pielgrzymka polsko-ukraińska do Zawran
<<ricz, pap 08-08-2004, ostatnia aktualizacja 08-08-2004 17:14

Musimy oczyścić pamięć i dalej iść razem jak dobrzy sąsiedzi, jak bracia -
mówił w niedzielę kardynał Lubomyr Huzar, zwierzchnik Kościoła
greckokatolickiego do polskich i ukraińskich pielgrzymów w ukraińskim
sanktuarium w Zawranicy

Razem z obecnym tam prymasem Polski Józefem Glempem zadeklarowali wspólnie,
że "chcą zrobić coś konkretnego dla zbliżenia obu narodów".

Do sanktuarium maryjnego w Zarwanicy w obwodzie tarnopolskim, które nazywane
jest "ukraińską Częstochową", przyszło w tym roku około 200 tys. pielgrzymów, w
tym wielu z rzymskich katolików i grekokatolików z Polski. W czasie nocnego
czuwania przed słynną ikoną Matki Boskiej Zarwanickiej około 100 tys. z nich
spotkało się z kardynałami Huzarem i Glempem.

- Pielgrzymki do Zarwanicy mają na celu przygotowanie ludzi do przebaczenia
wzajemnych krzywd, przebaczenia i wzajemnego zbliżenia. A osobliwością tego, co
się dzieje tu w tym roku, jest to, że modlimy się o to wspólnie - usłyszeli
wierni od zwierzchnika Kościoła greckokatolickiego, który dodał, że ważne jest
to, że na uroczystości jest także prymas Polski. - Ludzie to widzą i mamy
nadzieję, że to, że Kościoły rzymskokatolicki i greckokatolicki zachęcają ludzi
do wspólnej modlitwy przyczyni się do tego, że sporo ludzi przekona się, iż
musimy oczyścić pamięć i dalej iść razem jak dobrzy sąsiedzi, jak bracia -
wezwał Huzar.

- To nie jest takie łatwe, ale musimy się starać, aby ludzi przygotować do
takiego aktu zapomnienia i przebaczenia - zapowiedział zwierzchnik Kościoła
greckokatolickiego.

- Chciałbym, żeby nasza wspólna modlitwa rozszerzała się na tych wszystkich,
którzy nie potrafią kochać. A my wszyscy chcemy wzajemnie się szanować, czynić
lepszymi nasze wzajemne stosunki, bo przecież więcej jest wśród nas przyjaciół
niż wrogów - powiedział pielgrzymom kardynał Glemp.

Zarwanica jest miejscem kultu i celem pielgrzymek od XIII wieku. W czasach
komunistycznych miejscowe słynące cudami źródełko zostało otoczone drutem
kolczastym, a dostęp do niego zamknięty. Milicja próbowała je zabetonować,
zasypać śmieciami, ale woda wciąż wydobywała się na powierzchnię. Tych
wiernych, którzy mimo zakazów próbowali się modlić przy źródełku, łapano i
wysyłano na roboty do Kazachstanu. Miejscowi mieszkańcy przez dziesięciolecia
władzy radzieckiej na Ukrainie Zachodniej przechowali cudowną ikonę,
zamurowawszy ją na strychu jednego z domów. Obraz dopiero w 1989 roku został
przekazany cerkwi parafialnej, a osiem lat temu wrócił do odbudowanego
sanktuarium.

Dla Gazety Anton Borkowski, filozof i publicysta lwowski

Kardynałowie Glemp i Huzar mówią o pojednaniu na Ukrainie Zachodniej. To
dobrze, bo tu żyje szczególnie wielu ludzi, którzy pamiętają te wszystkie złe
rzeczy, do których doszło między naszymi narodami w latach 40. i 50. Ale to, co
usłyszeliśmy w Zarwanicy, ma znaczenie nie tylko dla Ukrainy Zachodniej, dla
wiernych Kościołów rzymskokatolickiego i greckokatolickiego. Zawranica jest
przecież miejscem ważnym także dla prawosławnych i mam nadzieję, że również oni
usłyszą ten ważny głos, który dochodzi stamtąd.>>

patrz tez komentarze ->
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,2218570.html
  Jan Paweł II jest był i zawsze będzie z nami....
Jan Paweł II jest był i zawsze będzie z nami....

Papież Jan Paweł II odszedł do wieczności w sobotę o godz. 21.37. Podobno -
choć nie potwierdzono tego oficjalnie - tuż przed śmiercią powiedział: Amen.
Ojciec Święty umierał pośród Polaków
Tuż przed śmiercią Jan Paweł II popatrzył w stronę okien wychodzących na plac
św. Piotra, gdzie wierni modlili się w Jego intencji. Jak podał dziennik "La
Repubblica", Papież próbował podnieść rękę, jakby chciał po raz ostatni
pobłogosławić wiernych. W końcu powiedział: "Amen".

Wcześniej, o godz. 20 w obecności Papieża odprawiono mszę św. do miłosierdzia
Bożego. Ojciec Święty ponownie przyjął wiatyk (komunię świętą dla
umierających) i sakrament namaszczenia chorych.

W chwili śmierci Papieża otaczali rodacy: był arcybiskup Stanisław Dziwisz,
który od wielu dni nawet na moment nie opuszczał Papieża, oraz drugi
sekretarz Papieża ks. Mieczysław Mokczycki, arcybiskup Stanisław Ryłko,
kardynał ze Lwowa Marian Jaworski i przyjaciel Papieża ks. Stanisław Styczeń.
Przy Janie Pawle II był także jego osobisty lekarz dr Renato Buzzonetti, a w
oddali agonii towarzyszyły polskie siostry sercanki i dwaj inni lekarze.

W chwili śmierci Papieża mocno trzymał za rękę abp Dziwisz. Chwilę potem do
prywatnego apartamentu Jana Pawła II weszli watykańscy dostojnicy, z
sekretarzem stanu Angelo Sodano i najbliższym współpracownikiem Papieża z
kurii rzymskiej kardynałem Josephem Ratzingerem.

Zgodnie z komunikatem, który ogłosił Watykan, Jan Paweł II zmarł wskutek
wstrząsu septycznego i nieodwracalnej niewydolności sercowo-naczyniowej.
Lekarskie potwierdzenie śmierci trwało ok. 20 minut.

Cisza i oklaski na placu św. Piotra

Gdy jego serce przestało bić, 100 tysięcy wiernych na placu Świętego Piotra
wciąż modliło się o zdrowie Jana Pawła II. Watykańscy dostojnicy ze stopni
Bazyliki Świętego Piotra prowadzili Różaniec i Litanię do Wszystkich Świętych.

Wiadomość o śmierci Biskupa Rzymu pierwsza podała włoska agencja prasowa
ANSA, radio watykańskie zaczęło nadawać Requiem. Kilkadziesiąt sekund później
biuro prasowe Watykanu wysłało dziennikarzom smutną wiadomość drogą
elektroniczną. Był tam plik o treści: "Ojciec Święty umarł dziś wieczorem o
21.37 w swym apartamencie".

"Nasz ukochany Ojciec Święty Jan Paweł II odszedł do domu Ojca" - powiedział
przed godz. 22 arcybiskup Leonardo Sandri rozmodlonemu tłumowi. Na placu na
chwilę przerwano głośne modlitwy, zapadła cisza, ludzie pochylili głowy,
niektórzy klękali. Potem - włoskim zwyczajem - zgromadzeni pożegnali Zmarłego
oklaskami.

Wkrótce nad Watykanem rozległo się bicie dzwonu z Bazyliki św. Piotra,
któremu zaczęły wtórować dzwony kościołów całego Rzymu. Na placu wrócono do
modlitwy. Nie było rozpaczy.

- Przyszliśmy tu odprowadzić naszego ojca na drugą stronę. Wiedzieliśmy, że z
tej drogi nie ma już odwrotu. Ale On sam pokazał, jak ufać Bogu do samej
śmierci - mówił jeden z włoskich biskupów.

Przybysze z całego świata chcieli, by Jan Paweł II do ostatniej chwili na
łożu śmierci był pewien, że oni są przy nim. Jeszcze na pół godziny przed
wiadomością o śmierci Papieża Hiszpanie z gitarami śpiewali skoczne piosenki
na Jego cześć. Pielgrzymi z Ameryki Łacińskiej okrzykami próbowali sięgnąć do
Jego apartamentów, jak w czasach gdy młody Jan Paweł II na takie wezwania z
placu św. Piotra wychodził do swego okna.

Polacy klęczeli na placu w milczeniu. - To dla nas koniec dotychczasowego
życia. Nic już nie będzie takie samo - mówili pielgrzymi z Krakowa.

Świat bez sztuki naraża się na to, że będzie światem zamkniętym na miłość.

Jan Paweł II
  To potworne!!!:(
To potworne!!!:(
Nie myślałem, że przyjdzie mi dożyć takich czasów! To co dzieje się w naszym
kraju, przejdzie do jego najczarniejszej historii.
Od soboty trwa zmasowany atak na Bogu Ducha winnych ludzi!
Zaczęło się wieczorem owego dnia, chociaż znamiona tego co miało nastąpić były
już wcześniej. Lecz od godziny 22 drugiego dnia kwietnia, przystąpiono do
zmasowanej ofensywy. Zaczęło się w mediach. Już od ponad 60 godzin w tv można
oglądać tylko jedno. TVP1 - Papież, TVP2 - Ojciec Św., TVP3 - K. Wojtyła, TV
Polonia - Najwyższy Namiestnik, wszystkie Polsaty - Watykan, wszystkie TVN-y -
Stolica Piotrowa, TV Trwam, Polonia 1, CNN, TV5, BBC WORLD, CNBC, TV PULS, RAI
UNO, EURONEWS, TELE 5 na przemian Rzym i Kraków. Nie uświadczysz "M jak
miłość", nie ma "Na dobre i na złe", ani śladu Ligi Mistrzów. ALE KINO -
czarna plansza, KINO POLSKA - w kółko nasz Pielgrzym, stacje kodowane -
zmienione ramówki, a w nich jedynie Papież - Polak. Stacje muzyczne - nie
grały początkowo wcale, teraz puszczają wyłącznie smutasy. Programy radiowe -
to samo. Albo pitolą jakieś smętne symfonie albo za przeproszeniem przynudzają
w nich monotematyczni goście. Nawet w TOK FM pani J. Paradowska przyjęła rolę
cierpiętnicy (choć należy przyznać z uznaniem, iż przychodzi to Jej z dużym
trudem).
Najwyższe Władze Państwa ogłosiły sześciodniową żałobę. Wszystkie przybytki
kultury zamknięte na kłódkę! I tak należy dziękować Opatrzności, że nie
wprowadzono np. prohibicji! To nie koniec. W niedzielę nieczynne były
hipermarkety! Ludzie pozbawieni zostali możliwości zakupu podstawowych dóbr
konsumpcyjnych! To samo czeka nas w piątek! Zresztą nie tylko pracownicy sieci
handlowych nie będą mogli pójść do swojej ukochanej pracy. To samo czeka
gorliwych urzędników instytucji państwowych! Przebąkuje się o wywieraniu
nacisku na pracodawców prywatnych, aby także oni zamknęli podwoja własnych
przedsiębiorstw przed pracoholikami. Tego jeszcze mało. Nasi kochani
milusińscy, dziatwa szkolna i studenci, 8 kwietnia nie będą mogli iść do
swoich umiłowanych placówek oświatowych! Serce się kraje.
Jakby tego było mało, w całym kraju, we wszystkich większych miastach, trwają
masowe spędy. Pod jednym hasłem, tzw. "Biały Marsz", niczemu niewinni ludzie
MUSZĄ pokonywać całe kilometry szlakami swoich reprezentacyjnych arterii.
Setki tysięcy mieszkańców nie tylko stolicy, drepcze godzinami po deptakach i
jezdniach. Zajmuje to wiele godzin, które mogliby oczywiście spędzić w dużo
bardziej pożyteczny sposób. Żeby nie poprzewracało im się w głowach, otworzono
na całe doby świątynie, aby także na noce nie docierali do domów. Zalecane
jest wielogodzinne umartwianie się w Domach Bożych. Dzwony biją zarówno w
dzień jak i w nocy. Bębenki pękają! Jak wiadomo jest to w Polsce szczególnie
dotkliwe, bowiem przeważają w Niej ludzie, którzy jedynie deklarują swoją
wiarę. Przeważają tu bowiem ateiści. Na szczęście znalazło się kilku
niezłomnych kapłanów i to właśnie oni nie otwierając kościołów stanowią wzór
do naśladowania. Tak jak kilku bohaterskich internautów, którzy niczym za
ciemnej komuny walczą ze zniewoleniem. Chwała Im za to!
Dochodzi niestety do jeszcze gorszych rzeczy! Trwa sterowany odgórnie exodus
Polaków. Pod pozorem złożenia Papieżowi uszanowania w Jego ostatniej drodze,
skazuje się ponad milion Polaków na banicję. Niczym kiedyś do Workuty, tak
teraz do Wiecznego Miasta zsyła się ludzi. Na dworcach i lotniskach Ci
nieszczęśnicy kornie oczekują na zesłańcze bilety. Jest to o tyle gorsze niż
za carskich i sowieckich czasów, że ówcześni ciemiężyciele fundowali przejazd
pokutnikom, teraz każdy banita musi pokryć koszty podróży z własnej kieszeni.
Biwakują więc pod kasami kolejowymi i lotniczymi na karimatach i małych
zydelkach, pogodzeni z losem, gotowi na najgorsze.
Tak więc pozostała raptem garstka niezłomnych, bohaterów naszych czasów. Nie
podatni na indoktrynację, twardzi, zahartowani w bojach z przymierzonymi
synami Kościoła i ich wysłannikami z Władz. Nie dajcie się pokonać, godni
Reprezentanci Narodu! Wyśmiewajcie bałwochwalców, drwijcie ze stad baranów
idących na rzeź, piszcie kpiące posty! Tylko to trzyma przy nadziei resztki
niedobitków. Precz z różnymi kultami, na pohybel inżynierom tych straceńczych
masówek! Jak to dobrze, że są tacy dojrzali, szeroko widzący Prawdę ludzie.
Dziękuję Wam, choć nie wymienię Waszych nicków, kochani, to tylko w trosce o
Wasze bezpieczeństwo. Pozdrawiam.
  Hejmo mowi,ze znalazl sie w Rzymie prrzypadkowo
Hejmo mowi,ze znalazl sie w Rzymie prrzypadkowo
- W jaki sposób znalazł się Ojciec w Rzymie w Ośrodku dla Pielgrzymów?

- Przypadkowo, choć głęboko wierzę, że te "przypadki" są zaplanowane przez
Opatrzność Bożą. Od 1979 r. pracowałem w watykańskiej Delegaturze Biura
Prasowego Episkopatu Polski, której biuro znajdowało się przy Via Pfeiffer -
w tym samym domu, w którym funkcjonował dom dla pielgrzymów. Po odejściu
pierwszego dyrektora domu - ks. Kazimierza Przydatka, jezuity, zlecono mi
przejęcie jego obowiązków. Wymawiałem się, jak mogłem, wiedząc jak trudna
jest ta praca. Dwa razy pisemnie odmawiałem przyjęcia tej funkcji. Ale po
kilku miesiącach ks. Stanisław Dziwisz, obecnie biskup, zaprosił mnie na
obiad do Ojca Świętego i powiedział w jego obecności: "Niech Ojciec Święty
udzieli mu błogosławieństwa, bo do tego momentu nie znaleźliśmy nikogo
lepszego na to miejsce". Papież uściskał mnie i pobłogosławił, a wątpliwości
minęły. Od grudnia 1984 r. zacząłem się zatem oficjalnie zajmować
pielgrzymami.
Na czym to konkretnie polega?

- Oczywiście, przede wszystkim chodzi o spotkania z Ojcem Świętym.
Odbywają się one według kilku schematów. Pierwszym są audiencje generalne.
Bywa na nich po kilka tysięcy Polaków. Opracowuję wówczas dla Papieża skrót
prezentacji poszczególnych grup. Bywają też okazje szczególne: beatyfikacje,
kanonizacje, pielgrzymki: narodowa, Radia Maryja, Solidarności,
rzemieślników - to wszystko przygotowuje ośrodek "Corda Cordi".
Są też spotkania indywidualne. Odbywają się one po Mszach świętych w
prywatnej kaplicy Papieża (na nie zaprasza bp Stanisław Dziwisz), ale również
podczas audiencji generalnych. Ostatnio takich sytuacji jest coraz więcej.
Czasem bowiem trudno jest zorganizować oficjalną audiencję prywatną i dlatego
wiele osób, które chciałyby osobiście spotkać się z Papieżem, zaprasza się na
audiencję generalną, a po niej podprowadza do papieskiego tronu. To jest
mniej eksponowana forma, która zastępuje audiencję prywatną.

- Kto decyduje o tym, kogo można podprowadzić do Ojca Świętego?

- W zasadzie w przypadku audiencji generalnej ja o tym decyduję, choć
oczywiście konsultuję to z Biskupem Stanisławem. Robię to przede wszystkim
wtedy, gdy chodzi o kogoś, kto mógłby budzić kontrowersje. Czasem jednak, gdy
wiem, że zastrzeżeń nie będzie, zakładam, że pozwolenie jest i sam podejmuję
decyzję. Tak było np. przed pielgrzymką Ojca Świętego na Ukrainę. Na jeden
dzień do Rzymu przyleciała matka Georgija Gongadze, zamordowanego
ukraińskiego dziennikarza. Wiadomo, że odpowiedzialnością za jego śmierć
obciążano prezydenta Kuczmę. O przyjeździe matki Gongadze dowiedzieli się
wcześniej dziennikarze. Wypytywali mnie o nią, ale nic im nie powiedziałem i
trochę "po kryjomu" usadziłem ją blisko papieskiego tronu. Po audiencji
podprowadziłem ją do Papieża. Powiedziałem mu, kim jest zbliżająca się do
niego kobieta. On wziął ją za ręce, potem objął jej głowę - ona cały czas
płakała. Na czole zrobił jej znak krzyża i uważnie słuchał. Matce
dziennikarza towarzyszyła jej przyjaciółka Polka, która usiłowała wyjaśniać
wszystko po polsku. Ojciec Święty tylko ręką dał znak, że orientuje się w
sprawie. Gdy one odeszły, zawołano mnie do Papieża, który dopytywał się o
szczegóły dotyczące tej sprawy oraz matki dziennikarza: kiedy przyjechała,
kiedy wraca, jak wygląda obecnie stan śledztwa. Chciał się z nią jeszcze
powtórnie spotkać, ale było to już niemożliwe, ponieważ tego samego dnia ona
wróciła do Kijowa.

- Czy przy okazji organizowania spotkań pielgrzymów z Papieżem zdarzały
się jakieś nieprzewidziane sytuacje lub "wpadki"?

www.niedziela.pl/xml.php?nr=6&wyd=wspontyfikat_23&doc=wspontyfikat_23.xml

Hejmo donosil pewnie takze na pielgrzymow !!
  Warnijskie kalendarium historyczne
6 kwietnia

1242- Legat papieski Wilhelm z Modeny poszerzył przywilej lokacji elbląskiego
szpitala św. Ducha o przyznanie Krzyżakom patronatu nad szpitalem i przynależnym
mu kościołem św. Ducha.

1520- W wieku 37 lat zmarł Rafael (właśc. Raffaelo Santi), włoski malarz i
architekt, jeden z największych artystów epoki renesansu. Autor obrazów w
tematyce religijnej. Kierował budową bazyliki świętego Piotra w Rzymie.

1635- W Dąbrównie urodził się Jerzy Skrodzki, kaznodzieja polsko-ewangelicki,
tłumacz, wydawca kancjonału.

1814- Abdykacja cesarza Napoleona (został zesłany na wyspę Elbę). We Francji
przywrócono władzę dynastii Burbonów, królem został Ludwik XVIII.

1851- Urodził się Ferdynand Foch, marszałek Francji, Polski i Wielkiej Brytanii.
Podczas I wojny światowej dowódca 9 armii. Dowodził w zwycięskiej bitwie nad
Marną. Od 1918 był naczelnym wodzem sił sprzymierzonych. Napisał „Zasady sztuki
wojennej” (zm. 20.03.1929).

1877- Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Prus wyraziło zgodę na powiększenie
obszaru Elbląga o Przeprawę Nowomiejską i Drużeńską Kępę (Drausenkampe).

1878- Andrzej Samulowski otworzył w swoim domu w Gietrzwałdzie (naprzeciw
kościoła) księgarnię polską, którą początkowo prowadził ze Stanisławem Romanem,
redaktorem wychodzącego w Pelplinie „Pielgrzyma”.

1901- Urodził się Marian Hemar (właśc. Jan Marian Hescheles), poeta,
komediopisarz, satyryk (zm. 11.02.1972).

1909- Amerykański badacz polarny Robert Perry jako pierwszy człowiek dotarł do
Bieguna Północnego.

1914- Zmarł Józef Chełmoński, malarz, przedstawiciel kierunku realistycznego. Do
najbardziej znanych jego obrazów należą „Żurawie”, „Czwórka”, „Bociany”, „Babie
lato” i „Na folwarku” (ur. 7.11.1849).

1945- Rozpoczęła pracę szkoła w podolsztyńskiej wsi Dajtki, wchłoniętej w 1966
r. przez miasto. Naukę w czterech klasach rozpoczęło 96 dzieci w wieku od 7 do
15 lat. Przez dwa miesiące uczyła je Marta Wróblewska, potem zatrudniono w niej
jeszcze Augustyna Wesołka, przedwojennego nauczyciela szkoły niemieckiej,
znającego polski. Pani Marta prowadziła również pierwsze po wojnie przedszkole w
Dajtkach.

1945- Rosjanie przekazali władzom polskim Ełk.

1970- Organ prasowy Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Olsztynie „Głos Olsztyński”
zmienił nazwę i od tego dnia wychodził jako „Gazeta Olsztyńska”.

1971 Zmarł Igor Strawiński, rosyjski kompozytor światowej sławy, autor baletów,
utworów symfonicznych i kameralnych m.in. „Pietruszka”, „Święto wiosny” i
„Ognisty ptak”. Od 1939 r. przebywał na emigracji w USA (ur. 17.06.1882).

1975- W Olsztynie oddano do użytku hotel „Orbis – Novotel”.

1990- Sejm ponownie ustanowił dzień 3 maja świętem narodowym. 22 lipca przestał
być świętem państwowym.

2005- Zmarł Rainier III (właśc. Rainier Louis Grimaldi), władca księstwa Monako
od 1949 r., tj. od śmierci swego dziadka, Ludwika II. W 1956 poślubił znaną
amerykańską aktorkę filmową, zdobywczynię Oscara, Grace Kelly, która w 1982 r.
zginęła w wypadku samochodowym. Ojciec Karoliny, Alberta i Stephanie (ur.
31.05.1923).
  Biskup tez czlowiek Najmilsi - za wasze pieniadze
Biskup tez czlowiek Najmilsi - za wasze pieniadze
Rzymski apartament abp. Paetza za milion euro
cheko, PAP 2007-02-08, ostatnia aktualizacja 2007-02-08 08:16:31.0

PRZEGLĄD PRASY: Mieszkanie w najelegantszej i najbardziej prestiżowej
dzielnicy Wiecznego Miasta, pełne cennych obrazów i perskich dywanów to
przywilej najbogatszych rzymian. I arcybiskupa Juliusza Paetza - pisze "Życie
Warszawy".

"ŻW" dotarło do dokumentów potwierdzających, że abp Juliusz Paetz posiada w
stolicy Włoch luksusowy apartament. Poprosiliśmy kilka rzymskich biur
nieruchomości o wycenę jego powierzchni obliczanej na ok. 80-100 m2. Jego
wartość może sięgać nawet miliona euro.

Dzięki byłemu mężowi bratanicy arcybiskupa dowiedzieliśmy się też, co jest w
środku. - Mieszkanie ma sypialnie, dwa pokoje, przestronny salon, łazienkę i
kuchnię. Na ścianach wiszą wartościowe płótna oprawione w cenne ramy, podłogę
zaściełają perskie kobierce. Jest pełno antyków - opowiada "ŻW" Paolo Pozza.

- To nie jest normalna sytuacja, aby arcybiskup miał w Rzymie własne
mieszkanie. Ci, którzy pracują dla Stolicy Apostolskiej, mieszkają zazwyczaj w
apartamentach należących do Watykanu. Z kolei przyjezdni nocują w klasztorach,
domach pielgrzyma - twierdzi watykanista Franco Pisano z Asia News.

Arcybiskup Paetz ma jeszcze w Poznaniu pół bliźniaka, który dzieli z
bratem-lekarzem. To jego córce Paetz zapisał w testamencie zarówno to
mieszkanie jak i rzymski apartament.

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3904824.html

Musze wstawic ten watek do watku o waszych autorytetach moralnych, Najmilsi.
Tak, tak, do tego watku o agenturze przed ktora zwykliscie kleczec i ktorej
tluste lapki z zapalem slinicie (cos malo ostatnio pisza o ksiezach pedofilach
- czyzby kolejne tabu?).
No coz stac was chlopki na finansowanie wystwanego zycia waszych Pasozytow -
wasza sprawa. Dlaczego jednak notorycznie siegacie do kieszeni mniej gorliwych
w wierze?

W przypadku Paetza najbardziej interesuje mnie jego potencjal na
komunistycznego szpicla. No wiec ze zwyczaju trzymania kciuka wiadomo gdzie
)) poznalismy Autorytet Moralny juz wczesniej. Teraz doszla sklonnosc do
zycia w przepychu (ach ten przepych! .
No wiec jak myslicie Najmilsi, czy czlowiekz takimi sklonnosciami mogl nie
znalezc sie na celowniku bezpieki?

Miejmy nadzieje, ze znow jakas Gazeta Polska doniesie cos i na ten temat.
Gdyby obnazyla go lewa strona to oczywiscie tradycyjnie olejecie ja. Nawet
gdyby udowodniono mu udzial w seryjnych zbrodniach.

I to wlasnie u was podziwiam, Najmilsi. To zdeterminowanie do obrony czlonkow
wlasnej grupy. Murem za nimi potraficie stac - bez wzgledu na cokolwiek. ))
  KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o.
IPN opublikował dokumenty o o. Hejmo
Ojciec Konrad Hejmo był agentem SB w latach 1975-1980, a wywiadu PRL - od 1980
do 1988, gdy był już w Watykanie. Informuje o tym opracowanie historyków
Instytutu Pamięci Narodowej, które w środę pojawiło się na stronach
internetowych IPN.

Opracowanie podaje, że zachowały się teczka pracy i teczka personalna. Nie
zostały one zniszczone w 1989 r., bo były od 1980 r. w gestii wywiadu PRL, gdzie
zniszczenia były wtedy mniejsze.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2741191.html
Ojciec Hejmo jeszcze dziś ma zostać odwołany z funkcji dyrektora Domu Pielgrzyma
Polskiego w Rzymie. W ciągu miesiąca ma zapaść decyzja do którego klasztoru
zostanie przeniesiony.

W internecie - decyzją prezesa IPN Leona Kieresa - znajdzie się całe opracowanie
historyków IPN nt. związków dominikanina ze służbami specjalnymi PRL.

- Konrad Hejmo był bardzo cennym współpracownikiem służb bezpieczeństwa PRL
bowiem przekazywane przez niego informacje były wykorzystywane do walki z
Kościołem - zapewnia historyk dr Jan Żaryn, jeden z autorów opublikowanego dziś
przez IPN opracowania.

O. Konrad był prowadzony przez funkcjonariusza IV Departamentu Ministerstwa
Spraw Wewnętrznych. Według Żaryna to świadczy niewątpliwe, że był traktowany
jako cenne źródło informacji.

Początek współpracy datuje się na połowę 1975 r., kiedy o. Konrad jako sekretarz
redakcji wydawanego przez dominikanów w Poznaniu pisma "W Drodze" został
oddelegowany przez zakon do bardzo trudnych kontaktów z władzami. Jednak
funkcjonariusz SB bardzo szybko, bo już po trzeciej rozmowie, zorientował się,
że o. Hejmo odznacza się charakterystycznymi cechami, przede wszystkim
wyjątkowym gadulstwem. W związku z tym zarejestrował go jako kandydata na
tajnego współpracownika, który wydaje się być bardzo cennym źródłem informacji.

Z dokumentów wynika m.in., że o. Hejmo nie pytany odpowiadał bardzo dużo rzeczy
dotyczących życia wewnątrzzakonnego, czy napięć między Episkopatem Polski a
zakonem dominikańskim. Analiza akt o. Hejmy z tzw. okresu watykańskiego
pokazuje, że przekazywał on SB informacje dotyczące sytuacji Kościoła w Polsce,
stosunków państwo-Kościół w latach 80., a także relacji między Stolicą
Apostolską a Episkopatem Polskim. Jednocześnie Żaryn podkreśla, że analiza akt
znajdujących się w IPN wskazuje, że o. Hejmo nie donosił na Jana Pawła II w
rozumieniu służb bezpieczeństwa PRL.

Zdaniem Żaryna dokumenty jednoznacznie pokazują, że o. Hejmo był tajnym
współpracownikiem SB. Natomiast trudno na ich podstawie ocenić czy miał on
świadomość, że donosi na współbraci zakonnych i ludzi Kościoła. - Nie mam
wątpliwości, że o. Hejmo na pewno nie jest ofiarą służb bezpieczeństwa PRL.
Natomiast jeśli chodzi o stopień świadomości tej współpracy, to jest to pytanie
do o. Konrada. Można oczywiście zakładać, że jest to człowiek wyjątkowo naiwny i
głupi i lektura tych akt może taką tezę potwierdzić - komentuje Żaryn.

Z dokumentów Departamentu I wynika, że "Hejnał" mógł być nieświadomy, że na
terenie rzymskim nadal i to przez cały czas (co najmniej do 1988 r.) pozostaje
współpracownikiem SB. Nie musiał znać prawdziwego umocowania w Departamencie I
MSW występującego w roli dyplomaty "Pietra"; być może nie znał także faktycznego
mocodawcy "Lakara". Z drugiej strony "Hejnał" świadomie i bez żadnego nacisku
spotkał się w Warszawie w czerwcu 1983 r. z dwoma funkcjonariuszami SB i
udzielił im wielu informacji.

"Sprawa "Dominika" - "Hejnała" nie ma w dostępnych aktach swego epilogu. Na
końcu tomu 3. znajduje się notatka odręczna z 14 lipca 1988 r. i dotyczy
rozliczeń finansowych z o. Konradem za okres od 1 VII 1987 r. do 30 VI 1988 r.
Rozliczenie, według autora notatki kpt L. Machalskiego, miało nastąpić 12 lipca
1988 r. Nie wiemy, czy ta ostatnia data była końcem rzeczywistej współpracy o.
Hejmo z "Lakarem", a za pośrednictwem tego ostatniego z MSW." - napisali
historycy na zakończenie opracowania.
  KRZYŻE dla JANA PAWŁA WIELKIEGO
Dziennik podhalański 01-06-2005
Wspomnienie ciupazki opublikowane w Dz. P. z dn. 1. czerwca 2005)

"Dokładnie jutro miną dwa miesiące od czasu, kiedy świat obiegła najsmutniejsza
z wiadomości - o śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II. Na nasz apel o nadsyłanie
swoich wspomnień związanych z osobą Jana Pawła II odpowiedziała przed kilkoma
dniami Czytelniczka z Lublina.

Dzisiaj publikujemy je na naszych łamach. Jeśli ktoś z naszych Czytelników ma
osobiste wspomnienia związane ze spotkaniami z Ojcem Świętem, z chęcią je
opublikujemy. Prosimy o nadsyłanie ich do redakcji "Dziennika Polskiego" w
Zakopanem drogą pocztową: "Dziennik Polski", 34-500 Zakopane, ul. Krupówki 48
lub elektroniczną: zakopane.listy@dziennik.krakow.pl.

Moje spotkania z Janem Pawłem II

Pierwsza moja wizyta: 7-15 listopada 1996 r. - pielgrzymka "Solidarności"
Regionu Środkowo-Wschodniego i uroczyste obchody 50-lecia kapłaństwa Ojca
Świętego oraz Dnia Niepodległości (11 listopada) w Bazylice św. Piotra oraz na
Monte Cassino. To niezapomniane wrażenie. Patriotyczna homilia Jana Pawła II,
tudzież przemówienia działaczy "Solidarności": Krzaklewskiego i Wałęsy, jak
również kardynała Glempa wywarły na mnie oraz na wszystkich duże wrażenie, bo i
czas był ku temu.

Druga wizyta w Rzymie związana była z wycieczką pracowników Katolickiego
Uniwersytetu Lubelskiego do Włoch (Florencja, Wenecja, Piza, Padwa, Asyż Rzym,
Pompeje, Monte Cassino, San Marino, Rimini, Rawenna). Zbieg okoliczności
sprawił, że razem z koleżanką uczestniczyłyśmy w osobistej audiencji przed
Bazyliką św. Piotra z grupą górali z Lubienia. Mnie, jedyną z grupy
pielgrzymów, spotkał zaszczyt uściśnięcia dłoni przez Papieża i Jego
błogosławieństwo, które utrwalili fotografowie z Watykanu. Zdążyłam się tylko
przedstawić w rozmowie z Janem Pawłem II, na co odpowiedział: - Lublin! KUL! I
góralka z Poronina!

Do dzisiaj czuję to ciepło i serdeczność, które emanowało z bardzo chorego już
wtedy Jana Pawła II. Zdjęcie z tego spotkania udało mi się też odebrać. To
spotkanie było czystym przypadkiem - gdybym rok myślała nad scenariuszem, jak
dostać się na osobiste spotkanie, nie wymyśliłabym tego, co nam się wtedy
przydarzyło przez czysty przypadek. Tak miało być!

Trzecie moje spotkanie - w Lublinie na Czubach.

Czwarte moje spotkanie - pod Wielką Krokwią w Zakopanem. Otrzymałam zaproszenie
ze Związku Podhalan na spotkanie z Janem Pawłem II pod Krokwią w czerwcu 1997
r. Pielgrzymowałam z Lublina do Zakopanego w stroju góralskim. To było
wydarzenie chyba najważniejsze w moim życiu - tam na Podhalu, wśród swoich!
Takiego zboru górali, pięknie ubranych, pięknie grających i śpiewających w
scenerii tatrzańskiej, przy wymarzonej pięknej, słonecznej pogodzie w życiu nie
widziałam, a słowa JP II "Na was zawsze można liczyć" napawały z jednej strony
dumą, a z drugiej obawą, czy rzeczywiście na nas On może liczyć. W tych słowach
tkwi głęboka mądrość ujęta z prostotą i przekazanie nam z miłości do nas
wszystkich. Czyż może być coś piękniejszego we wspomnieniach z drugim
człowiekem? Na Jana Pawła II zawsze mogliśmy liczyć. On chciał, tak bardzo
chciał, aby na nas też zawsze można było liczyć...

Jan Paweł II, człowiek wielkiego umysłu, śmiały przywódca, emanowały z Niego
pokłady dobroci na cały świat, za którymi człowiek tak bardzo tęskni. Dlatego
tak bardzo Go kochamy i rozpaczamy po Jego odejściu. A czy to nie świadczy o
naszej słabości, ba o naszym egoizmie?

Piąte spotkanie w Watykanie. "Na was zawsze można liczyć" - było to motto
następnej pielgrzymki, organizowanej przez Związek Podhalan, na którą
otrzymałam zaproszenie z Watykanu. Pielgrzymka miała charakter rekolekcji. Były
to Światowe Podhalańskie Rekolekcje. Przyjechali górale z USA, Anglii, Francji,
Austrii, Włoch i z Polski. Wykłady prowadzone przez prof. St. Grygiela z
Akademii Papieskiej z zakresu filozofii człowieka i dyskusje panelowe przez
tydzień tak zmęczyły uczestników rekolekcji, że nasz senator podhalański
Franciszek Bachleda-Księdzularz stwierdził, że on tu, w Castel S. Elia przeżywa
tortury duchowe, hehe... Nie tylko on! Uwieńczeniem rekolekcji było spotkanie
naszej grupy z Janem Pawłem II w Sali Klementyńskiej w dniu 8 marca 1998 r.
Ojciec Święty długo wtedy z nami przebywał, myśmy Mu śpiewali i grali nutki
góralskie, wręczając bacowską torbę oscypków oraz piękny tryptyk rzeźbiony. Nie
wiem, czy byłabym zdolna wyrazić to, co wszyscy odczuwaliśmy, kiedy z każdym z
nas robił "witackę", zadawał pytania i tak serdecznie nas przyjmował.

Spotkanie z Janem Pawłem II pozwala zrozumieć, kim jestem. Na to pytanie każdy
sam musi sobie dać odpowiedź, wskazać dom ojcowski i pokazać swoją kulturę.
Kultura to dom narodu - brak przynależności do ojcowskiego domu sprawia, że
człowiek ma kłopoty z tożsamością swojej osoby. Brak przynależności do kultury
powoduje, że kłopoty ze swoją tożsamością ma naród. (...)

W tym roku trzy autokary z Podhala pojechały na pogrzeb Jana Pawła II z muzyką,
strojem i śpiewem, ze swoją tożsamością. Pojechały pożegnać naszego Wielkiego
Rodaka. Czy zawsze na nas można liczyć? Jest się nad czym zastanawiać. Każdy z
nas znajduje w życiu jakieś swoje Westerplatte, wymiar zadań, które musi podjąć
i wypełnić. Jakąś powinność, obowiązek, od których nie można się uchylić, nie
można zdezerterować. Jakiś porządek praw i wartości, które trzeba bronić i
utrzymać jak Westerplatte w sobie i wokół siebie. Zarówno nauczyciel
akademicki, jak i student. Mamy od siebie wymagać, chociaż inni od nas nie
wymagają. Pamiętajmy słowa Jana Pawła II: "Na was zawsze można liczyć"
i "Budujcie dom na skale". Tyle, może nie za dużo... ale dla Niego nigdy nie
było za dużo.
M.M. "Matuska" (LUBLIN)

Hm... Barz piykne Wom Bóg zapłoć!
Telo.Pozdr.
  more reflekcje tu
more reflekcje tu
A ja, heretykk, antyklerykal, wrog instytucji kosciola i sztucznej pomply,
cyniczny przesmiewca, stoik, czlek generacji X, a jednak…. Raczej w ciszy
przezywam. Swieca w oknie i wygaszone swiatlo poznym wieczorem. Sporo czytam
i ogladam o papiezu.
Wiedzielismy, ze papiez wkrotce odejdzie. Szczegolnie podczas Jego ostatniej
pilgrzymki do Polski, naladowanej jak nigdy emocjami. Teraz moge sie
przyznac, ze i przezywalem, choc nie chcialem okazac… Mowilo sie o kolejnej
ale patrzac na raporty z Rzymu nie dawalem juz temu wiary nadto. Informacje o
pogarszajacym sie stanie zdrowia mogly przygotowac wszystkich na to co sie
stanie. Nawet silnie wierzacy katolicy mowili czasem, iz papiez powinien moze
zrezygowac z urzedu. Ale On szedl swoja sciezka. Ja tez sobei zadawalem
pytanie po co? Po co sie meczyc? Co on kuzwa robi?! Teraz usmiech na mojej
twarzy jak to pisze, bo odpowiedz jest juz bardzo jasna... Jak zwykle
bardziej czynem niz slowami pokazal w co wierzy: w godnosc czlowieka, w
zycie, w milosc, w nadzieje.
Czytam biografie. Znam ja doskonale. Przeciez bylem przewodnikami po
Wadowicach :) A jednak dopiero teraz czuje czym bylo Jego zycie i dnajduje
sesn swoich smutnych dni, szczegolnie tych gdy na dnie... Te ostatnie lata to
tak naprawde zakonczenie tej samej drogi.
Bylismy na to przygotowani, a jednak ilosc emocji ktora uwolnily slowa “nasz
papiez odszedl do domu Ojca” byla ogromna. Nie sadzilem. Rozplakalem sie
poznym wieczorem jak bobr. Jak wiesz nie jestem wierzacym katolikiem. Nie
jestem teraz nawet w Polsce, a jednak czuje ogromny smutek. Obojetnie gdzie
bym byl, jest to dzien zaloby. I tez mowie “nasz papiez, our great pope”.
Gdybym byl w kraju na pewno uczestniczyl bym we mszy. I to zapewne w kosciele
oo. Franciszkanow. Mistyczne to. Zdaza sie raz na 100 lat. Uchwyc jak
najwiecej w Krakowie ktory nazywam swoim.. i duma mnie rozpiera, ze tak samo
na to miasto mowil Jan Pawel II. Jestem dumny z tego ze tez mieszkalem w
Krakowie, ze jestem Polakiem jak wlasciwie jeszcze nigdy przedtem
Wyglada na to, ze Karol Wojtyla oddal cala swoja energie Polsce a jednak byl
wiekszy niz Polska. Jako Jan Pawel II slyzyl calym soba Kosciolowi, a jednak
okazal sie wiekszy niz ta intytucja. Gleboki smutek po odejsciu papieza
oglaszaja muzulmanie, Zydzi, protestanci, ateisci. I chyba to mnie
najbardziej wzrusza. Jakis tam Hosni Mubarak w Egipcie oglasza zalobe.
Modlitwa przywodcy palestynczykow. Wypowiedzi glowy kosciola anglikanskiego.
Wlasnie tym byl nasz papiez.
I tu tez tacy jak ja sa w kosciele. To jak w roku 1980 gdy moja znajoma
protestantka uczestniczyla co tydzien w katolickiej mszy. Niektorzy sie
zbulwersuja. Ale nie Ci, ktorzy rozumieja i czuja nauke papieza.
Dla mnie papiez to msza w Czestochowie w 1983 roku, Jego pojawienie sie w
oknie Palacu Arcybiskupow gdy nie mogl odprawic mszy na Bloniach. Tysiace,
glownie mlodych, ludzi wykrzykujacych Jego imie. Dla mnie papiez to tez
muzyka z plyty Abba Pater. I cos czego nie potrafie opisac. I to co sie stalo
w weekend. Malo i bardzo duzo zarazem.
Naprawde Polska stala sie centrum duchowym swiata ktory wzmacnial ogien z
Rzymu. Tez jak w 1980-81. Ludzie kultury i nauki starali sie byc tu jak
Polacy. Nie trzeba bylo podrecznika by wiedziec jak sie zachowac. Czytam, ze
w Polsce przerwane imprezy, sciszona muzyka, przerwane seanse w kinach, na
miateczku gogantyczny krzyz ze swiec w oknach akademikow. Kto mogl szedl do
Kosciola. W ciszy ze slonymi lzami... Ze smutkiem ale jak dumnie! I
zadziwiahjace ze nie przedstawiciele kosciola. Oni jakby najmniej i
najbardzien nie do rzeczy. Ale prezenterzy w TV, ktory przeciez te programy
mieli przygotowane ale ich emocje chpolernie prawdziwe, i tez raczej zwykli
ludzie i stalo sie cos dziwnego bo znikl nagle podzial na prostych i
zlozonych. Nikt sie nie wstydzi powiedziec “nasz papiez”. I tak juz
pozostanie. Bedzie kolejny papiez, miejmy nadzieje, ze tez wielki (tu sie
mowi: there is no doubt that he will be called Joyhn Paul the Great"),
ale “nasz papiez” bedzie sie juz zawsze odnosilo do “Papieza Polaka”.
Owszem odszedl, ale jest cos wiecej. Non omnis moriant. Patetyczne slowa,
jednak nie tym razem. Zwsze pozostaje oczywiscie wspomnienie po kims i to co
zrobil, ale tu jest ogrom. Jakos kieruje swoje mysli w strone smierci ale nie
jest to juz dominacja Thanatosa i deprecha. Wrecz przeciwnie, nie udaje ze
smierci nie ma. Nie walcze z nia ale patrze w przyszlosc. I to wlasnie czuje
po papiezu.
Wykonal prace w tej formie w jakiej mogl doskonale. Ale widac teraz swietnie
jak pracuje nadal. Gdy podczas jednaj z Jego pielgrzymek do Polski Damian
powiedzial mi: bylem Mariusz na mszy ale mialem wrazenie ze te tysiace ludzi
przyszlo na widowisko, na piknick. Nic nie rozumieli. Owszem. Bo nie byli w
stanie pojac. Ale teraz wielu z nich bedzie pamietalo kazde slowo ktore wtedy
usmyszeli i jestem pewien, iz wielu z nich zrozumie.
Sluchalem z uwaga slow kondolencji politykow z calego swiata. Zazwyczja nie
maja nic do powiedzienia, ale wczoraj wieczorem z ich ust padaly wzruszajace
slowa. Na pewno papiez teraz, mocniej niz kiedykolwiek czyni nas lepszymi.
Jest to fenomen znany historii ludzkosci, ale tylko wielcy moga isc ta droga.
Kiedys powiemy ze zylismy w epoce Jana Pawla Wielkiego.
Nie moge tego zrobic ale czuje jakbym chcial od siebie podziekowac Rzymianom
i pielgrzymom, ktorzy byli w te dwie noce na Placu Sw Piotra. I takze
wszytskim ktorzy tworzyli serwisy informacynje. Zarowno nasze w Polsce jak i
za granica. Nie bylo tu sztucznosci i pompy. Widac bylo ze Jan Pawel II
uwalnia z wiezow i pozostaje czlowiek poruszany wlasnie sila milosci.
Dostalem przeniezwykel smsy od ludzi z Polski i zagranicy. Czasem psty tekst,
czasem mnostwo literowek - niezykle.
Powiem ze udalu Mu sie. Mamy Jego milosc w sobie.
Teraz jest latwo gdyz emocje podsycaja uczucia i czujemy sie dobrzy, ale
niedlugo bedzie tego mniej. Oby pozstalo jednak jak najwiecej. przeciekl nam
przez palce etos Solidarnosci ale mam nadzieje, ze nie zgubimy ewangelii
milosci of John Paul the Great.
  moje refleksje - x jeszcze
moje refleksje - x jeszcze
Ja, heretykk, antyklerykal, wrog instytucji kosciola i sztucznej pomply,
cyniczny przesmiewca, stoik, czlek generacji X, a jednak…. Raczej w ciszy
przezywam. Swieca w oknie i wygaszone swiatlo poznym wieczorem. Sporo czytam
i ogladam o papiezu.
Wiedzielismy, ze papiez wkrotce odejdzie. Szczegolnie podczas Jego ostatniej
pilgrzymki do Polski, naladowanej jak nigdy emocjami. Teraz moge sie
przyznac, ze i przezywalem, choc nie chcialem okazac… Mowilo sie o kolejnej
ale patrzac na raporty z Rzymu nie dawalem juz temu wiary nadto. Informacje o
pogarszajacym sie stanie zdrowia mogly przygotowac wszystkich na to co sie
stanie. Nawet silnie wierzacy katolicy mowili czasem, iz papiez powinien moze
zrezygowac z urzedu. Ale On szedl swoja sciezka. Ja tez sobei zadawalem
pytanie po co? Po co sie meczyc? Co on kuzwa robi?! Teraz usmiech na mojej
twarzy jak to pisze, bo odpowiedz jest juz bardzo jasna... Jak zwykle
bardziej czynem niz slowami pokazal w co wierzy: w godnosc czlowieka, w
zycie, w milosc, w nadzieje.
Czytam biografie. Znam ja doskonale. Przeciez bylem przewodnikami po
Wadowicach :) A jednak dopiero teraz czuje czym bylo Jego zycie i dnajduje
sesn swoich smutnych dni, szczegolnie tych gdy na dnie... Te ostatnie lata to
tak naprawde zakonczenie tej samej drogi.
Bylismy na to przygotowani, a jednak ilosc emocji ktora uwolnily slowa “nasz
papiez odszedl do domu Ojca” byla ogromna. Nie sadzilem. Rozplakalem sie
poznym wieczorem jak bobr. Jak wiesz nie jestem wierzacym katolikiem. Nie
jestem teraz nawet w Polsce, a jednak czuje ogromny smutek. Obojetnie gdzie
bym byl, jest to dzien zaloby. I tez mowie “nasz papiez, our great pope”.
Gdybym byl w kraju na pewno uczestniczyl bym we mszy. I to zapewne w kosciele
oo. Franciszkanow. Mistyczne to. Zdaza sie raz na 100 lat. Uchwyc jak
najwiecej w Krakowie ktory nazywam swoim.. i duma mnie rozpiera, ze tak samo
na to miasto mowil Jan Pawel II. Jestem dumny z tego ze tez mieszkalem w
Krakowie, ze jestem Polakiem jak wlasciwie jeszcze nigdy przedtem
Wyglada na to, ze Karol Wojtyla oddal cala swoja energie Polsce a jednak byl
wiekszy niz Polska. Jako Jan Pawel II slyzyl calym soba Kosciolowi, a jednak
okazal sie wiekszy niz ta intytucja. Gleboki smutek po odejsciu papieza
oglaszaja muzulmanie, Zydzi, protestanci, ateisci. I chyba to mnie
najbardziej wzrusza. Jakis tam Hosni Mubarak w Egipcie oglasza zalobe.
Modlitwa przywodcy palestynczykow. Wypowiedzi glowy kosciola anglikanskiego.
Wlasnie tym byl nasz papiez.
I tu tez tacy jak ja sa w kosciele. To jak w roku 1980 gdy moja znajoma
protestantka uczestniczyla co tydzien w katolickiej mszy. Niektorzy sie
zbulwersuja. Ale nie Ci, ktorzy rozumieja i czuja nauke papieza.
Dla mnie papiez to msza w Czestochowie w 1983 roku, Jego pojawienie sie w
oknie Palacu Arcybiskupow gdy nie mogl odprawic mszy na Bloniach. Tysiace,
glownie mlodych, ludzi wykrzykujacych Jego imie. Dla mnie papiez to tez
muzyka z plyty Abba Pater. I cos czego nie potrafie opisac. I to co sie stalo
w weekend. Malo i bardzo duzo zarazem.
Naprawde Polska stala sie centrum duchowym swiata ktory wzmacnial ogien z
Rzymu. Tez jak w 1980-81. Ludzie kultury i nauki starali sie byc tu jak
Polacy. Nie trzeba bylo podrecznika by wiedziec jak sie zachowac. Czytam, ze
w Polsce przerwane imprezy, sciszona muzyka, przerwane seanse w kinach, na
miateczku gogantyczny krzyz ze swiec w oknach akademikow. Kto mogl szedl do
Kosciola. W ciszy ze slonymi lzami... Ze smutkiem ale jak dumnie! I
zadziwiahjace ze nie przedstawiciele kosciola. Oni jakby najmniej i
najbardzien nie do rzeczy. Ale prezenterzy w TV, ktory przeciez te programy
mieli przygotowane ale ich emocje chpolernie prawdziwe, i tez raczej zwykli
ludzie i stalo sie cos dziwnego bo znikl nagle podzial na prostych i
zlozonych. Nikt sie nie wstydzi powiedziec “nasz papiez”. I tak juz
pozostanie. Bedzie kolejny papiez, miejmy nadzieje, ze tez wielki (tu sie
mowi: there is no doubt that he will be called Joyhn Paul the Great"),
ale “nasz papiez” bedzie sie juz zawsze odnosilo do “Papieza Polaka”.
Owszem odszedl, ale jest cos wiecej. Non omnis moriant. Patetyczne slowa,
jednak nie tym razem. Zwsze pozostaje oczywiscie wspomnienie po kims i to co
zrobil, ale tu jest ogrom. Jakos kieruje swoje mysli w strone smierci ale nie
jest to juz dominacja Thanatosa i deprecha. Wrecz przeciwnie, nie udaje ze
smierci nie ma. Nie walcze z nia ale patrze w przyszlosc. I to wlasnie czuje
po papiezu.
Wykonal prace w tej formie w jakiej mogl doskonale. Ale widac teraz swietnie
jak pracuje nadal. Gdy podczas jednaj z Jego pielgrzymek do Polski Damian
powiedzial mi: bylem Mariusz na mszy ale mialem wrazenie ze te tysiace ludzi
przyszlo na widowisko, na piknick. Nic nie rozumieli. Owszem. Bo nie byli w
stanie pojac. Ale teraz wielu z nich bedzie pamietalo kazde slowo ktore wtedy
usmyszeli i jestem pewien, iz wielu z nich zrozumie.
Sluchalem z uwaga slow kondolencji politykow z calego swiata. Zazwyczja nie
maja nic do powiedzienia, ale wczoraj wieczorem z ich ust padaly wzruszajace
slowa. Na pewno papiez teraz, mocniej niz kiedykolwiek czyni nas lepszymi.
Jest to fenomen znany historii ludzkosci, ale tylko wielcy moga isc ta droga.
Kiedys powiemy ze zylismy w epoce Jana Pawla Wielkiego.
Nie moge tego zrobic ale czuje jakbym chcial od siebie podziekowac Rzymianom
i pielgrzymom, ktorzy byli w te dwie noce na Placu Sw Piotra. I takze
wszytskim ktorzy tworzyli serwisy informacynje. Zarowno nasze w Polsce jak i
za granica. Nie bylo tu sztucznosci i pompy. Widac bylo ze Jan Pawel II
uwalnia z wiezow i pozostaje czlowiek poruszany wlasnie sila milosci.
Dostalem przeniezwykel smsy od ludzi z Polski i zagranicy. Czasem psty tekst,
czasem mnostwo literowek - niezykle.
Powiem ze udalu Mu sie. Mamy Jego milosc w sobie.
Teraz jest latwo gdyz emocje podsycaja uczucia i czujemy sie dobrzy, ale
niedlugo bedzie tego mniej. Oby pozstalo jednak jak najwiecej. przeciekl nam
przez palce etos Solidarnosci ale mam nadzieje, ze nie zgubimy ewangelii
milosci Jana Pawla Wielkiego.
 



Polski Dom Aukcyjny Bydgoszcz
Polski Dom aucyjny
Polskie Forum Depeche modee
Polski lekarz London
Polska gra wyścigowa kod
Polskę line lot.pl
Polski choroskop
polski hip hop teledyski
Polski exprss""
Polski P800 sis
polskie ciekawostki językowe
polska mp3
Polski Bristol lekarz
Polskie Ballady Shout
polskie gry online
  • wasp 1b
  • sopot dyskoteki kluby
  • wF3dka ceny toruF1
  • jakieiglaki moge zasadzic lipcu
  • plyty;warstwoew